Przystawki - Bulz mołdawski od Teea C. - Przepisy Recipia
Prawda jest taka, że za pierwszym razem, gdy próbowałem zrobić bulz, to mi się kompletnie nie udało. Włożyłem ser za wcześnie, a mamaliga była bardziej miękka niż zupa i męczyłem się, żeby ją zebrać łyżką, jakbym robił watę na patyku, a nie jedzenie. Ze złości wsadziłem patelnię do zlewu i zrobiłem jajko sadzone. Potem nauczył mnie sąsiad, starszy pan z naprzeciwka, że nie trzeba wrzucać całego sera naraz, a jeśli masz dobre kiełbaski, wszystko idzie lepiej. Spróbowałem ponownie i od tamtej pory robię to, gdy nie wiem, co ugotować i się spieszę, lub gdy po prostu chcę danie, które wypełnia dom zapachem sera i smażonych kiełbasek. Podoba mi się to, że nie musisz być mistrzem, ale też nie można rezygnować z smaku. Zresztą, nie wierzę, że istnieją dwa takie same bulzy, każdy ma swoją małą historię.

I żebyś wiedział, czego się spodziewać: u mnie, jeśli trzymam się przepisu, trwa to około 45 minut, łącznie z włożeniem do piekarnika i krojeniem kiełbasek. Wystarcza dla czterech głodnych osób lub trzech, które nie boją się jeszcze jednej porcji. Trudność? Cóż, jeśli potrafisz zrobić przynajmniej ryż bez przypalenia, to sobie poradzisz.

Wracam do tego dania często z dwóch prostych powodów: po pierwsze, ratuje mnie, gdy mam ser owczy, który zaczyna za długo leżeć w lodówce; po drugie, pasuje do absolutnie wszystkiego, co masz w domu i nie wymaga specjalnych umiejętności. Czasami robię to nawet bez okazji, po prostu mam na to ochotę. Podoba mi się, że ludzie zbierają się przy stole bez zbędnych ceregieli – nikt nie siedzi z telefonem, tylko zabierają się do pracy. Poza tym, z tym przepisem pozbywam się też pytania „co dzisiaj zjeść?”.

1. Wlej około półtora litra wody do dużego garnka, solidnego rondla lub dużego garnka, w którym gotujesz makaron. Dodaj łyżkę soli. Nie pytaj, dlaczego z łyżką – bez niej, będzie mdłe.

2. Gdy zacznie wrzeć, wrzuć małą garść mąki kukurydzianej i pozwól jej utworzyć skórkę, coś w stylu filmu. Ja nauczyłem się, że w ten sposób mamaliga nie robi kluch.

3. Teraz sprawa jest na oko: zacznij wlewać mąkę, około 300g (duża miska), ale nie wrzucaj wszystkiego naraz. Wlewaj ją deszczem i mieszaj energicznie trzepaczką lub drewnianą łyżką. Mieszaj przez trzy minuty i zobacz, czy nie jest za gęsta – jeśli tak, dodaj odrobinę wody.

4. Zmniejsz ogień i uważaj na to. Miałem sytuację, że wybuchło na mnie, poparzyłem się w rękę, więc nie zostawiaj tego. Mieszaj na początku prawie non-stop, a potem rzadziej, co pięć minut, przez około dziesięć minut. Gdy zobaczysz, że zaczyna odchodzić od ścianek garnka i nie jest ani zbyt kleista, ani jak beton, jest gotowa.

5. Wtedy pokrój kostki masła (około 50g), wrzuć je na wierzch i wymieszaj jeszcze raz. Mamaliga wyjdzie błyszcząca, nie sucha.

6. Zmniejsz ogień do minimum i wrzuć około 100g sera owczego do środka. Dobrze wymieszaj, aby ser się rozpuścił i aromaty się połączyły. Nie wrzucaj całego sera, jeśli nie lubisz, gdy jest zbyt słone – to trik, który uratował mi jedzenie kilka razy.

7. Gdy robi się mamaliga, pokrój wędzone kiełbaski na cienkie plasterki, około grubości palca, i szybko je smaż na patelni bez oleju – puszczą wystarczająco dużo tłuszczu. Niektórzy lubią wrzucać je surowe do bulzu, ale ja nie jestem tym zachwycony, nie podoba mi się, jak wychodzą.

8. Posmaruj blachę do pieczenia (coś jak żaroodporne naczynie lub klasyczna blacha) pozostałym masłem, a następnie wylej mamaligę z serem na wierzch. Wyrównaj, nie musisz się męczyć co do milimetra, ale nie zostawiaj dużych dziur.

9. Połóż kawałki kiełbasy na wierzchu, jak najrówniej, bo na końcu wszyscy kłócą się, kto dostanie kawałek z więcej kiełbasą.

10. Włóż blachę do piekarnika nagrzanego do 180 stopni (wstępnie nagrzanego, jeśli chcesz być poprawny) na około 15 minut. Powinna się lekko zrumienić na wierzchu i uzyskać skórkę.

11. W międzyczasie dobrze ubij jedno jajko z dwoma-trzema kawałkami pokrojonego sera topionego w kostkę (takimi trójkątnymi, jeśli gdzieś je znajdziesz) i szczyptą soli. Gdy wyjmę blachę, wylewam na wszystko mieszankę jajka z serem.

12. Wstaw z powrotem do piekarnika na 5-10 minut, aż jajko się zetnie i zobaczysz, że nie ma już płynnej konsystencji. Nie trzymaj tego za długo, bo stanie się gumowate.

13. Wyjmuję blachę, zostawiam na pięć minut, nie dłużej, bo inaczej się przyklei lub stanie się zbyt miękkie do krojenia. Potem przewracam na deskę, kroję na grube plastry lub kostki – nikt tutaj nie ma wygórowanych oczekiwań, każdy bierze, ile zmieści.

To wszystko. Nie pomijaj masła, nawet jeśli wydaje ci się, że to za dużo. Bez niego wszystko wyjdzie suche, nie będzie miało tego fajnego blasku. Ser owczy wybieram na oko – nie powinien być zbyt suchy ani słony, inaczej będzie trudno go zjeść. A kiełbaski... powinny być wędzone, żeby poczuć aromat, nie jakieś tanie wędliny, bo inaczej to bez sensu.

Jeśli nie masz sera owczego, można użyć telemei, ale niech będzie bardziej dojrzała. Świeża telemea lub z mleka krowiego – nie ma co się spodziewać. Nawet tarty ser żółty się nada, w razie braku czegoś innego. Raz próbowałem z serem kremowym i nie było źle, ale nie ma charakteru. Do kiełbasek możesz użyć każdej grubszej wędliny pokrojonej w plastry, ale też z wędzonym smakiem ma swój urok. Obok pasują klasyczne kiszone ogórki lub pomidory, albo nawet surowa cebula czerwona. Jeśli chcesz czegoś zdrowszego (chociaż nie wiem, jak zdrowy jest bulz), możesz dodać sałatkę z kiszonej kapusty lub buraków.

Co do napojów, u nas najlepiej pasuje zimne piwo z beczki, rzadziej wino – jest zbyt „ciężkie” do wina, jeśli mnie pytasz. Ale widziałem, że kieliszek wytrawnego białego wina nie zaszkodzi, jeśli masz pod ręką. Dla pełnego menu: na początek zupa warzywna i może prosty deser – pączki lub szarlotka, nie coś wyszukanego, bo bulz już jest ciężki. Z przepisów, które pasują do bulzu, polecam spróbować domowej zupy warzywnej lub prostego jajka sadzonego, położonego bezpośrednio na bulz. Nawet z sałatką z pieczonej papryki, jeśli masz cierpliwość.

Zamiast kiełbasek, możesz spróbować z pieczarkami (jeśli ktoś jest wegetarianinem w domu), lub, czemu nie, z posiekanym boczkiem. Możesz też dodać trochę ostrej papryki na wierzch, jeśli jesteś odważniejszy. Lub wrzucić kostki boczku. Niektórzy dodają też warstwę śmietany do środka, ale staje się to zbyt ciężkie, przynajmniej dla mojego żołądka.

Najlepiej jeść to na ciepło, parujące, bezpośrednio łyżką lub nożem. Świetnie smakuje ze śmietaną, kiszonkami lub z czymkolwiek kwaśnym, co masz w lodówce. Próbowałem też z jogurtem, nie jest źle, ale wydaje mi się, że śmietana wygrywa.

Pytania, które często słyszałem (lub które sam sobie zadawałem na początku):

1. Co zrobić, jeśli wyjdzie zbyt miękkie? Odpowiedź: Możesz włożyć to na dziesięć minut do piekarnika bez sera topionego i jajka, żeby trochę stwardniało. Ale nie próbuj wrzucać więcej mąki na początku, bo stanie się jak beton.
2. Czy mogę użyć normalnego sera? Tak, ale niech nie będzie wodnistej telemei. Jeśli masz tylko ser słodki lub świeży, dodaj odrobinę soli i trochę tartego sera żółtego dla smaku.
3. Czy można to zrobić bez piekarnika? Tak, ale wtedy wrzucasz to na patelnię na małym ogniu, z pokrywką, aż lekko się przyrumieni od spodu i wszystko się podgrzeje. Nie wyjdzie z chrupiącą skórką, ale da radę.
4. Kiełbaski mają być smażone czy surowe? Ja wolę smażone, są bardziej aromatyczne i nie puszczają wody.
5. Czy mogę to zrobić na post? Tak, pomiń jajko, ser topiony i użyj sera sojowego lub tofu, smażonych pieczarek zamiast kiełbasek i gotowe.
6. Co jeśli mam tylko mąkę do mamaligi instant? Postępuj zgodnie z tym, co pisze na opakowaniu, ale dostosuj do składników z tego przepisu. Nie jest to tak smaczne, ale uratuje cię z opresji.

Pod względem wartości odżywczych, to nie jest lekkie danie, żeby się zrozumieć. Duża miska ma około 400-450 kcal, a może nawet więcej, jeśli przesadzisz z serem. Węglowodany to około 40-50g na porcję (głównie z mąki), białka około 12-14g, jeśli dodasz odpowiednio ser i jajko, a tłuszczu to około 20-25g – zależy, ile zostawisz z masła i jak tłusty jest ser. To nie jest danie na co dzień, to pewne, ale to nie koniec świata, jeśli zjesz jedną porcję na bardziej poważny posiłek. Co mi się podoba, to że na długo trzyma sytość, nie potrzebujesz nic więcej.

Zaskakująco dobrze przechowuje się w lodówce, przez około dwa dni, przykryte lub w pojemniku. Jeśli chcesz je podgrzać, wrzucasz do mikrofalówki lub do piekarnika, skropione odrobiną śmietany lub mleka, żeby się nie wysuszyło. Nie polecam podgrzewać na kuchence, bo się przykleja i traci swój urok. Jeśli zamrozisz, straci trochę tekstury, ale nadal da radę.

Składniki i dlaczego ich używam w ten sposób:

- 1,5 litra wody – baza do mamaligi, żeby gotowała się w spokoju, nie była kleista
- 1 łyżeczka soli – nadaje smak, inaczej będzie bardzo mdłe
- 300g mąki kukurydzianej – nie byle jaka mąka, ale taka drobniejsza, żeby nie miała dużych grudek, ale też nie była zbyt gruboziarnista
- 100g sera owczego – główny smak, słony, tłusty, robi całą robotę
- 50g masła – dla blasku, smaku i żeby wszystko nie wyszło suche
- 1 jajko – łączy i tworzy skórkę na wierzchu, nie pomijaj
- 2-3 trójkąty sera topionego – dla kremowej tekstury i nieco innego smaku
- 1-2 wędzone kiełbaski – aromat, tłuszcz, idealnie słone, to składnik, o który wszyscy się kłócą

Składniki

1,5 l wody, 1 łyżeczka soli, 300 g mąki kukurydzianej, 100 g sera owczego, 1 jajko, 2-3 kostki sera topionego, 1-2 wędzone kiełbaski, 50 g masła

Tagi

Przystawki - Bulz mołdawski od Teea C. - Przepisy Recipia

Kategorie