Szczerze mówiąc, za pierwszym razem, gdy zrobiłem tę zupę z brukwi i ziemniaków, prawie zapomniałem o ziemniakach w zlewie. Myślałem o tym, jak pachniała pieczona brukiew u babci i w końcu dodałem ziemniaki na końcu. Zupa wyszła gęstsza, ale wcale mi to nie przeszkadzało. Zawsze budzę się mieszając starą drewnianą łyżką, a talerz, do którego ją wlewam, ma około 50 lat i wcale mnie nie obchodzi, że nie jest zbyt instagramowy. Nie zależy mi na wyglądzie, zależy mi na smaku i wspomnieniach.
To idzie dość szybko, około 40 minut, jeśli się nie spieszysz i nie zapomnisz na czas oczyścić warzyw. Z poniższych ilości wychodzi około czterech porcji, powiedzmy solidnych porcji dla głodnych ludzi po pracy lub spacerze. Jest to bardzo proste, nie wymaga żadnych szczególnych umiejętności, wystarczy mieć ochotę na oczyszczenie kilku warzyw i od czasu do czasu zerknąć na garnek.
Składniki (na mój garnek o pojemności około 2,5 litra):
2 średnie brukwie (około 600-700g w sumie) – nadają tej lekko chrupiącej i słodkiej tekstury, poza tym mają wyjątkowy smak, nic nie zastąpi ich dokładnie
2 odpowiednie ziemniaki, niezbyt duże (300-400g) – aby zupa była gęsta, a nie za rzadka, i dają dodatkowe uczucie sytości
1 cebula żółta (100-120g) – tutaj nie trzeba jakiegoś szczególnego gatunku, każda cebula się nada, dla podstawowej słodyczy
1 większa marchew (120g) – dodaje koloru i lekko słodkiego smaku, bez przesady
1 plaster selera korzeniowego (powiedzmy, wielkości dłoni) – dla głębokiego aromatu, bez niego zupa wychodzi mdła
1 łodyga selera (lub nawet dwie, jeśli lubisz aromatyczne) – dodaję na końcu, aby pozostały świeże i lekko zmieniły smak
2 dobrze dojrzałe pomidory (lub 200g przetartych pomidorów, jeśli jest zima) – dla kwasowości i koloru, aby zupa nie była „mdła”
50 ml oleju (ja używam słonecznikowego, bo nie czuję smaku oliwy w takich zupach)
50 ml octu jabłkowego (nie dodaję wszystkiego na raz, próbuję na koniec; daje przyjemną kwasowość bez ostrości)
sól (około 2 łyżeczki, ale dodaje się według smaku)
świeżo mielony pieprz (ile serce pozwoli)
zielenina (koper lub pietruszka, co masz pod ręką, około 1/2 pęczka) – dla świeżości, aby wszystko się zmieniło na końcu
1. Zaczynam od oczyszczania: brukiew jest bardziej wymagająca, zdejmuję grubą skórkę, żeby nie była włóknista. Ziemniaki obieram normalnie, tak samo marchew, cebulę i seler.
2. Cebulę kroję drobno, marchew w plasterki lub kostkę (nikt się nie obrazi, jeśli nie będą idealne), seler również. Brukiew i ziemniaki kroję w większą kostkę, mniej więcej wielkości kostki cukru, może nawet większą. To dlatego, że brukiew szybko się rozpada, a ziemniak nie chcę, żeby się rozpadł.
3. W dużym garnku rozgrzewam olej na małym ogniu, nie za mocnym, bo cebula się przypali. Dodaję cebulę, marchew i plaster selera. Mieszam przez około 4-5 minut, tylko tyle, żeby zmiękły, nie żeby się zrumieniły. Lubię czuć miękką cebulę, nie smażoną.
4. Wlewam około 2 litry wody, wodę z kranu, jeśli jest dobra, lub filtrowaną, jeśli jesteś wymagający. Gdy zaczyna wrzeć, dodaję kostki brukwi i ziemniaków. Ustawiam średni ogień i gotuję przez około 15-20 minut, bez całkowitej pokrywy, bo inaczej wykipi. Nie mieszam zbyt często, tylko na tyle, żeby nic się nie przypaliło.
5. Pod koniec, gdy warzywa będą miękkie, dodaję pokrojone wzdłuż łodygi selera i pokrojone w małą kostkę pomidory (lub przetarte pomidory, jeśli nie mogę znaleźć świeżych). Gotuję jeszcze przez 5 minut. Próbuję, dodaję sól i pieprz według uznania.
6. Na samym końcu, gdy zdejmuję z ognia, wlewam ocet stopniowo, mieszam i próbuję – czasami wydaje mi się, że to wystarczająco, innym razem dodaję trochę więcej, w zależności od tego, jak kwaśną chcę mieć zupę. Ocet jabłkowy jest łagodny, nie jest jak winny, nie zaszkodzi, jeśli dodasz więcej, ale ja zatrzymuję się, gdy czuję świeżą kwasowość.
7. Zieleninę dodaję po zdjęciu z ognia, żeby się nie zwiędła. Pietruszka jest bardziej neutralna, koper daje inny akcent – czasami dodaję oba, jeśli nie mogę się zdecydować.
8. Upewniam się, że zdejmuję garnek z ognia, żeby nie gotowała się dalej, ta zupa jest lepsza, jeśli nie zostawisz jej „bulgoczącej” zbyt długo po dodaniu zieleniny.
Robię to dość często, nie tylko dlatego, że jest prosta, ale też wyciąga mnie z opresji, gdy mam ochotę na coś bez mięsa, ale mimo to sycącego. Czuję się lżej po jej zjedzeniu i to jest rodzaj zupy, którą robi się z tego, co masz w lodówce. Daje poczucie, że ugotowałeś „coś”, mimo że nie spędziłeś godzin w kuchni. Jest też tania, nie ma wymagających składników i tolerują ją nawet ci, którzy nie znoszą zbyt intensywnych smaków. Gdy chcę pościć lub po prostu ograniczyć mięso na stole, ten przepis przychodzi mi z pomocą.
Praktyczne porady i wariacje:
Przydatne porady:
– Nie gotuj brukwi zbyt długo, bo inaczej się rozpadnie i nie będzie przyjemna.
– Jeśli smażysz cebulę na zbyt dużym ogniu, przypali się i zepsuje smak, więc lepiej na małym ogniu i z cierpliwością.
– Ocet dodaje się na końcu, żeby nie zdominował smaku warzyw. Zdarzyło mi się dodać wszystko na początku i nie wyszło dobrze.
– Nie martw się, jeśli pomidory nie są bardzo dojrzałe, wtedy dodaj trochę dobrej jakości koncentratu pomidorowego, ale uważaj z solą, bo koncentrat czasami jest słony.
Zamienniki:
– Jeśli nie masz selera korzeniowego, możesz użyć tylko łodygi, ale zupa będzie mniej aromatyczna. Bez selera w ogóle, to nie to samo.
– Świeże pomidory można zastąpić pomidorami z puszki lub nawet sokiem pomidorowym, ale nie dodawaj zbyt słodkiego.
– Dla wersji bez oleju, możesz podsmażyć cebulę na odrobinie wody, będzie bardziej dietetyczna, ale nie tak smaczna, przyznaję.
– Jeśli masz nietolerancję na ziemniaki, możesz spróbować z cukinią pokrojoną w kostkę, zupa nie będzie tak zwarta, ale też da radę.
Wariacje:
– Dla tych, którzy lubią bardziej kwaśne, można dodać barszcz zamiast octu, ale uważam, że ocet jabłkowy jest delikatniejszy.
– Możesz dodać też trochę papryki, dla bardziej wyrazistego smaku, lub zgnieciony czosnek na końcu, ale to nie jest konieczne.
– Jeśli chcesz zrobić bardziej sycącą wersję, możesz dodać garść ryżu, dodajesz go razem z ziemniakami.
– Do podania dobrze pasuje trochę wegańskiej śmietany, dla tych, którzy poszczą lub jedzą wegańsko.
Pomysły na podanie:
– Pasuje do świeżego chleba, rustykalnej bułki lub nawet prostych placków, łamanych do zupy.
– Dobrze smakuje też na zimno, latem, z odrobiną większą kwasowością.
– Czasami jem ją jako danie główne, innym razem jako przekąskę, w zależności od tego, co mam w domu.
– Jeśli chcesz pełne menu, możesz połączyć ją z sałatką z buraków lub daniem z zielonej fasoli.
Pytania, które najczęściej się pojawiają (i co ja odpowiadam z doświadczenia):
1. Czy mogę dodać inne warzywo zamiast brukwi?
Nie, raczej nie. Może tylko rzodkiew, jeśli masz gdzieś na wsi, ale nie ma dokładnie takiego samego smaku. Brukiew jest tu gwiazdą.
2. Dlaczego moje ziemniaki wyszły rozgotowane?
Możliwe, że pokroiłeś je za mało lub gotowałeś za długo. Pokrój je mniej więcej wielkości małego orzecha i gotuj na średnim ogniu, będą dobre.
3. Co robić, jeśli nie mam octu jabłkowego?
Używam zwykłego octu, ale dodaję mniej i próbuję, żeby nie była zbyt kwaśna. Jeśli masz barszcz, to jeszcze lepiej, ale nie przesadzaj z ilością.
4. Czy mogę dodać zieleninę na początku, żeby gotowała się z resztą?
Nie polecam, straci cały smak i kolor. Zawsze dodaję ją po zdjęciu z ognia.
5. Czy mogę zamrozić tę zupę?
Nie wyjdzie tak samo po rozmrożeniu, zwłaszcza z powodu ziemniaków, ale jeśli zostanie i nie chcesz jej wyrzucić, można to zrobić w potrzebie. Tekstura będzie trochę dziwna po rozmrożeniu.
Wartości odżywcze (na porcję, w przybliżeniu):
Jedna porcja ma około 130-150 kcal, w zależności od ilości oleju i ziemniaków, które dodasz. Ma dużo błonnika z warzyw, prawie zero tłuszczu, jeśli zmniejszysz olej, i jest bezglutenowa, jeśli nie dodasz chleba. Białka nie ma zbyt wiele, około 2-3g na porcję, to lekkie danie, dobre na lunch lub kolację. Oferuje mnóstwo witamin, zwłaszcza C i kilka z grupy B, a minerały masz z selera i brukwi. Dla tych, którzy dbają o sylwetkę, nie przybiera na wadze, a także nie powoduje wzdęć jak inne zupy z fasoli lub kapusty. Jeśli chcesz więcej białka, możesz dodać trochę soczewicy, ale zmieni to smak.
Jak to przechowuję i podgrzewam:
W lodówce, w garnku z pokrywką lub pojemniku, trzyma się około trzech dni bez problemu. Podgrzewam na małym ogniu, z pokrywką, tylko do delikatnego zagotowania, nie do wrzenia, bo inaczej ziemniaki się rozpadną. Jeśli płyn zbyt mocno odparował, dodaję jeszcze filiżankę gorącej wody, delikatnie mieszam i doprawiam solą. Nigdy nie miałem, żeby złapała dziwny smak w ciągu trzech dni. Resztki wykorzystuję do innych potraw lub jem na lunch następnego dnia. I tak, jeśli się zastanawiasz, smakuje też dobrze na zimno prosto z lodówki, zwłaszcza latem, ale wtedy dodaję jeszcze odrobinę octu.
To idzie dość szybko, około 40 minut, jeśli się nie spieszysz i nie zapomnisz na czas oczyścić warzyw. Z poniższych ilości wychodzi około czterech porcji, powiedzmy solidnych porcji dla głodnych ludzi po pracy lub spacerze. Jest to bardzo proste, nie wymaga żadnych szczególnych umiejętności, wystarczy mieć ochotę na oczyszczenie kilku warzyw i od czasu do czasu zerknąć na garnek.
Składniki (na mój garnek o pojemności około 2,5 litra):
2 średnie brukwie (około 600-700g w sumie) – nadają tej lekko chrupiącej i słodkiej tekstury, poza tym mają wyjątkowy smak, nic nie zastąpi ich dokładnie
2 odpowiednie ziemniaki, niezbyt duże (300-400g) – aby zupa była gęsta, a nie za rzadka, i dają dodatkowe uczucie sytości
1 cebula żółta (100-120g) – tutaj nie trzeba jakiegoś szczególnego gatunku, każda cebula się nada, dla podstawowej słodyczy
1 większa marchew (120g) – dodaje koloru i lekko słodkiego smaku, bez przesady
1 plaster selera korzeniowego (powiedzmy, wielkości dłoni) – dla głębokiego aromatu, bez niego zupa wychodzi mdła
1 łodyga selera (lub nawet dwie, jeśli lubisz aromatyczne) – dodaję na końcu, aby pozostały świeże i lekko zmieniły smak
2 dobrze dojrzałe pomidory (lub 200g przetartych pomidorów, jeśli jest zima) – dla kwasowości i koloru, aby zupa nie była „mdła”
50 ml oleju (ja używam słonecznikowego, bo nie czuję smaku oliwy w takich zupach)
50 ml octu jabłkowego (nie dodaję wszystkiego na raz, próbuję na koniec; daje przyjemną kwasowość bez ostrości)
sól (około 2 łyżeczki, ale dodaje się według smaku)
świeżo mielony pieprz (ile serce pozwoli)
zielenina (koper lub pietruszka, co masz pod ręką, około 1/2 pęczka) – dla świeżości, aby wszystko się zmieniło na końcu
1. Zaczynam od oczyszczania: brukiew jest bardziej wymagająca, zdejmuję grubą skórkę, żeby nie była włóknista. Ziemniaki obieram normalnie, tak samo marchew, cebulę i seler.
2. Cebulę kroję drobno, marchew w plasterki lub kostkę (nikt się nie obrazi, jeśli nie będą idealne), seler również. Brukiew i ziemniaki kroję w większą kostkę, mniej więcej wielkości kostki cukru, może nawet większą. To dlatego, że brukiew szybko się rozpada, a ziemniak nie chcę, żeby się rozpadł.
3. W dużym garnku rozgrzewam olej na małym ogniu, nie za mocnym, bo cebula się przypali. Dodaję cebulę, marchew i plaster selera. Mieszam przez około 4-5 minut, tylko tyle, żeby zmiękły, nie żeby się zrumieniły. Lubię czuć miękką cebulę, nie smażoną.
4. Wlewam około 2 litry wody, wodę z kranu, jeśli jest dobra, lub filtrowaną, jeśli jesteś wymagający. Gdy zaczyna wrzeć, dodaję kostki brukwi i ziemniaków. Ustawiam średni ogień i gotuję przez około 15-20 minut, bez całkowitej pokrywy, bo inaczej wykipi. Nie mieszam zbyt często, tylko na tyle, żeby nic się nie przypaliło.
5. Pod koniec, gdy warzywa będą miękkie, dodaję pokrojone wzdłuż łodygi selera i pokrojone w małą kostkę pomidory (lub przetarte pomidory, jeśli nie mogę znaleźć świeżych). Gotuję jeszcze przez 5 minut. Próbuję, dodaję sól i pieprz według uznania.
6. Na samym końcu, gdy zdejmuję z ognia, wlewam ocet stopniowo, mieszam i próbuję – czasami wydaje mi się, że to wystarczająco, innym razem dodaję trochę więcej, w zależności od tego, jak kwaśną chcę mieć zupę. Ocet jabłkowy jest łagodny, nie jest jak winny, nie zaszkodzi, jeśli dodasz więcej, ale ja zatrzymuję się, gdy czuję świeżą kwasowość.
7. Zieleninę dodaję po zdjęciu z ognia, żeby się nie zwiędła. Pietruszka jest bardziej neutralna, koper daje inny akcent – czasami dodaję oba, jeśli nie mogę się zdecydować.
8. Upewniam się, że zdejmuję garnek z ognia, żeby nie gotowała się dalej, ta zupa jest lepsza, jeśli nie zostawisz jej „bulgoczącej” zbyt długo po dodaniu zieleniny.
Robię to dość często, nie tylko dlatego, że jest prosta, ale też wyciąga mnie z opresji, gdy mam ochotę na coś bez mięsa, ale mimo to sycącego. Czuję się lżej po jej zjedzeniu i to jest rodzaj zupy, którą robi się z tego, co masz w lodówce. Daje poczucie, że ugotowałeś „coś”, mimo że nie spędziłeś godzin w kuchni. Jest też tania, nie ma wymagających składników i tolerują ją nawet ci, którzy nie znoszą zbyt intensywnych smaków. Gdy chcę pościć lub po prostu ograniczyć mięso na stole, ten przepis przychodzi mi z pomocą.
Praktyczne porady i wariacje:
Przydatne porady:
– Nie gotuj brukwi zbyt długo, bo inaczej się rozpadnie i nie będzie przyjemna.
– Jeśli smażysz cebulę na zbyt dużym ogniu, przypali się i zepsuje smak, więc lepiej na małym ogniu i z cierpliwością.
– Ocet dodaje się na końcu, żeby nie zdominował smaku warzyw. Zdarzyło mi się dodać wszystko na początku i nie wyszło dobrze.
– Nie martw się, jeśli pomidory nie są bardzo dojrzałe, wtedy dodaj trochę dobrej jakości koncentratu pomidorowego, ale uważaj z solą, bo koncentrat czasami jest słony.
Zamienniki:
– Jeśli nie masz selera korzeniowego, możesz użyć tylko łodygi, ale zupa będzie mniej aromatyczna. Bez selera w ogóle, to nie to samo.
– Świeże pomidory można zastąpić pomidorami z puszki lub nawet sokiem pomidorowym, ale nie dodawaj zbyt słodkiego.
– Dla wersji bez oleju, możesz podsmażyć cebulę na odrobinie wody, będzie bardziej dietetyczna, ale nie tak smaczna, przyznaję.
– Jeśli masz nietolerancję na ziemniaki, możesz spróbować z cukinią pokrojoną w kostkę, zupa nie będzie tak zwarta, ale też da radę.
Wariacje:
– Dla tych, którzy lubią bardziej kwaśne, można dodać barszcz zamiast octu, ale uważam, że ocet jabłkowy jest delikatniejszy.
– Możesz dodać też trochę papryki, dla bardziej wyrazistego smaku, lub zgnieciony czosnek na końcu, ale to nie jest konieczne.
– Jeśli chcesz zrobić bardziej sycącą wersję, możesz dodać garść ryżu, dodajesz go razem z ziemniakami.
– Do podania dobrze pasuje trochę wegańskiej śmietany, dla tych, którzy poszczą lub jedzą wegańsko.
Pomysły na podanie:
– Pasuje do świeżego chleba, rustykalnej bułki lub nawet prostych placków, łamanych do zupy.
– Dobrze smakuje też na zimno, latem, z odrobiną większą kwasowością.
– Czasami jem ją jako danie główne, innym razem jako przekąskę, w zależności od tego, co mam w domu.
– Jeśli chcesz pełne menu, możesz połączyć ją z sałatką z buraków lub daniem z zielonej fasoli.
Pytania, które najczęściej się pojawiają (i co ja odpowiadam z doświadczenia):
1. Czy mogę dodać inne warzywo zamiast brukwi?
Nie, raczej nie. Może tylko rzodkiew, jeśli masz gdzieś na wsi, ale nie ma dokładnie takiego samego smaku. Brukiew jest tu gwiazdą.
2. Dlaczego moje ziemniaki wyszły rozgotowane?
Możliwe, że pokroiłeś je za mało lub gotowałeś za długo. Pokrój je mniej więcej wielkości małego orzecha i gotuj na średnim ogniu, będą dobre.
3. Co robić, jeśli nie mam octu jabłkowego?
Używam zwykłego octu, ale dodaję mniej i próbuję, żeby nie była zbyt kwaśna. Jeśli masz barszcz, to jeszcze lepiej, ale nie przesadzaj z ilością.
4. Czy mogę dodać zieleninę na początku, żeby gotowała się z resztą?
Nie polecam, straci cały smak i kolor. Zawsze dodaję ją po zdjęciu z ognia.
5. Czy mogę zamrozić tę zupę?
Nie wyjdzie tak samo po rozmrożeniu, zwłaszcza z powodu ziemniaków, ale jeśli zostanie i nie chcesz jej wyrzucić, można to zrobić w potrzebie. Tekstura będzie trochę dziwna po rozmrożeniu.
Wartości odżywcze (na porcję, w przybliżeniu):
Jedna porcja ma około 130-150 kcal, w zależności od ilości oleju i ziemniaków, które dodasz. Ma dużo błonnika z warzyw, prawie zero tłuszczu, jeśli zmniejszysz olej, i jest bezglutenowa, jeśli nie dodasz chleba. Białka nie ma zbyt wiele, około 2-3g na porcję, to lekkie danie, dobre na lunch lub kolację. Oferuje mnóstwo witamin, zwłaszcza C i kilka z grupy B, a minerały masz z selera i brukwi. Dla tych, którzy dbają o sylwetkę, nie przybiera na wadze, a także nie powoduje wzdęć jak inne zupy z fasoli lub kapusty. Jeśli chcesz więcej białka, możesz dodać trochę soczewicy, ale zmieni to smak.
Jak to przechowuję i podgrzewam:
W lodówce, w garnku z pokrywką lub pojemniku, trzyma się około trzech dni bez problemu. Podgrzewam na małym ogniu, z pokrywką, tylko do delikatnego zagotowania, nie do wrzenia, bo inaczej ziemniaki się rozpadną. Jeśli płyn zbyt mocno odparował, dodaję jeszcze filiżankę gorącej wody, delikatnie mieszam i doprawiam solą. Nigdy nie miałem, żeby złapała dziwny smak w ciągu trzech dni. Resztki wykorzystuję do innych potraw lub jem na lunch następnego dnia. I tak, jeśli się zastanawiasz, smakuje też dobrze na zimno prosto z lodówki, zwłaszcza latem, ale wtedy dodaję jeszcze odrobinę octu.
Składniki
2 brukwi 2 ziemniaki 2 pomidory 1 marchewka 1 cebula 1 plaster selera 1 łodyga selera 50 ml oleju 50 ml octu jabłkowego sól pieprz zioła