Pierwszy raz, kiedy próbowałem zrobić takie bułeczki, bardziej kusiła mnie myśl o ubrudzeniu rąk ciastem niż głód. Nie wiedziałem dokładnie, jak długo trzeba je wyrabiać, więc pierwsza partia wyszła dość twarda, przyznaję – pominąłem etap wyrastania. Teraz, po wielu próbach, instynktownie wiem, jak miękkie powinno być ciasto. To ten rodzaj deseru, który robisz, gdy masz ochotę na coś prostego i chcesz, żeby w domu pachniało serem, ale też gdy masz resztki słodkiego sera, które trzeba szybko wykorzystać. Zdarzyło mi się zapomnieć je w piekarniku na zbyt długo i przypaliły się na brzegach, ale szczerze mówiąc, większość ludzi mówi, że wtedy są lepsze, chrupiące na zewnątrz i miękkie w środku. Zawsze podaję je z dużym kubkiem mleka, nie wiem czemu, jakoś inaczej mi nie pasuje. Tak już mam.
W zasadzie, cała robota zajmuje około dwóch godzin, z czego ty naprawdę pracujesz jakieś pół godziny. Reszta to czekanie – wyrastanie ciasta, pieczenie, mycie rąk. Z tych składników wychodzi 12 dużych bułeczek, które wystarczą na stół dla około 6 osób, według mnie (lub 3, jeśli wszyscy są głodni). Nie jest to skomplikowane, myślę, że każdy sobie poradzi, ale wymaga trochę cierpliwości przy cieście i nie można się spieszyć z wyrastaniem.
SKŁADNIKI (i dlaczego je tak daję)
Na ciasto:
500 g mąki pszennej (dobrej jakości, ale nie z półki z tanimi produktami, szczerze – tutaj mąka naprawdę ma znaczenie, inaczej nie wyrośnie dobrze)
1 saszetka suchych drożdży (to sprawia, że ciasto rośnie i jest puszyste, można też użyć świeżych, ale ja nie mam do niej cierpliwości)
250 ml letniego mleka (dodaje smaku i delikatności, nie używaj zimnego lub zbyt gorącego mleka, bo drożdże umrą)
1 jajko (wiąże wszystko i nadaje ładny kolor, plus trochę czuć w smaku)
50 g roztopionego masła (dodaj na końcu do ciasta, nie na początku, żeby wyszło bardziej puszyste – używam zwykłego masła, nie margaryny, bo wtedy ma lepszy smak)
Skórka z jednej małej cytryny (dla aromatu, bez białej części, bo inaczej będzie gorzka)
Szczypta soli (nikt o tym nie pisze, ale bez soli wszystko jest mdłe – ja dodaję dwa palce, nie łyżeczkę)
Farsz:
500 g twarogu lub tłustego sera (oba się nadają, ale nigdy nie używam zbyt wodnistego sera lub serwatki – lepiej go trochę odsączyć przed użyciem)
100 g rodzynek (nigdy nie dodaję więcej, bo wtedy nie czuć sera, ale jeśli nie lubisz, pomiń)
2 łyżki semoliny (pomaga związać ser i nie wypływa podczas pieczenia, tyle wystarczy)
3 łyżki cukru (możesz dodać więcej, jeśli chcesz, ale u mnie tak jest, nie jest to super słodki deser)
Kilka kropel ekstraktu waniliowego – tyle, żeby nie zdominował smaku sera
Opcjonalnie, 1 jajko do posmarowania (czasami dodaję, a czasami nie, zależy, ile mam ochoty, żeby były błyszczące)
JAK ROBIĘ JA (KROK PO KROKU)
1. Zaczynam od ciasta, bo potrzebuje czasu na wyrastanie. Mąkę wsypuję do dużej miski. Drożdże najpierw mieszam z letnim mlekiem i odrobiną cukru (lub mąki), tylko na tyle, żeby się aktywowały – po 10 minutach powinny zrobić się pieniste i będą dobre do użycia. Jeśli nie, wyrzucam i zaczynam od nowa.
2. Do reszty mąki dodaję skórkę z cytryny, sól i lekko ubite jajko. Wlewam mleko z drożdżami i na początku mieszam łyżką, a potem rękami. Gdy zaczyna się łączyć, dodaję roztopione masło (nie gorące, żeby nie ugotowało jajka) i wyrabiam przez około 10-15 minut. Ciasto powinno być elastyczne i nie powinno zbytnio kleić się do rąk, ale też nie może być twarde jak plastelina. Jeśli wydaje mi się zbyt miękkie, dodaję mąki, ale ostrożnie.
3. Przykrywam miskę folią lub ściereczką, zostawiam w ciepłym miejscu na około godzinę, nawet półtorej, jeśli w kuchni jest zimno. Ciasto powinno podwoić swoją objętość. Robiłem też z podwójnym wyrastaniem i wyszło jeszcze bardziej puszyste, ale nie zawsze mam czas na takie rzeczy.
4. Gdy ciasto rośnie, zajmuję się farszem. Mieszam ser z cukrem, semoliną, rodzynkami i ekstraktem waniliowym. Jeśli ser jest bardzo wilgotny, dodaję więcej semoliny, ale zazwyczaj 2 łyżki wystarczą. Uważam, żeby nie zrobić zbyt mokrej masy – podczas pieczenia może wypłynąć.
5. Po wyrośnięciu ciasta, przekładam je na posypany mąką blat. Wyrabiam jeszcze przez minutę, a następnie dzielę na 12 kawałków, każdy wielkości średniego jajka. Każdy kawałek rozwałkowuję wałkiem – ja robię prostokątne placki, około 20x10 cm, nie przywiązuję wagi do milimetrów.
6. Na każdym placku kładę 1-2 łyżki farszu serowego, mniej więcej na środku. Nie kładę do brzegów, zostawiam około 2 cm wolnych. Zwijam placek, nie za ciasno, żeby ser nie wypłynął podczas pieczenia. Następnie biorę końce i skręcam je jeden na drugim, tworząc coś w rodzaju ślimaka lub cyfry osiem, każdy według uznania.
7. Układam bułeczki na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, z odstępami między nimi – rosną także podczas pieczenia. Jeśli mam ochotę, smaruję je żółtkiem, żeby miały złotą skórkę (ale i bez jajka wychodzą dobre, tylko mniej rumiane). Na wierzchu kładę kilka rodzynek, bardziej dla dekoracji.
8. Rozgrzewam piekarnik do 180°C, nie na wentylacji, i wkładam blachę na środkową półkę. Piec 25-30 minut, aż ładnie się zarumienią. Czasami wyjmuję je, gdy jeszcze pachną drożdżami, zostawiam na 5 minut i gotowe.
9. Pozwalam im ostygnąć na kratce, inaczej zaparują się i zmiękną. Potem, jeśli nie mogę się oprzeć, biorę jedną ciepłą i łamię, żeby zobaczyć, czy ser jest miękki w środku i czy wyszły dobre. Najczęściej nie zdążą całkowicie ostygnąć.
DLACZEGO TAK CZĘSTO ROBIĘ TEN PRZEPIS
Jest wiele powodów. Najbardziej podoba mi się to, że można kombinować z serem, masz albo ser kremowy, albo pozostały ser z mleka. Nie są tak słodkie jak ciasta cukiernicze, nadają się zarówno na przekąskę, jak i na deser, a także na wynos do szkoły. Są dobre na ciepło, ale także na zimno, a co najlepsze, łatwo można je podgrzać w piekarniku lub mikrofalówce. Kiedy masz gości lub dzieci, nie musisz się martwić o porcje – każdy sobie bierze jedną. Robię je często, ponieważ można je przechowywać przez 2-3 dni, nie zmieniając zbytnio tekstury. Nie są kosztowne, składniki są podstawowe, a nie potrzebujesz jakiegoś wyjątkowego talentu kulinarnego, tylko cierpliwości do wyrabiania i wyrastania.
WSKAZÓWKI, WARIACJE I POMYSŁY NA PODANIE
Przydatne wskazówki
1. Ciasto: nie spiesz się z wyrastaniem – jeśli pominiesz ten etap, wyjdą twarde jak kamień. Podczas wyrabiania nie dodawaj całego masła na początku – dodaj je na końcu, po związaniu ciasta. Jeśli ciasto wydaje się lepkie, nie dodawaj mąki na oko, lepiej daj mu odpocząć i zobacz, czy się utwardzi.
2. Farsz: jeśli masz ser z dużą ilością serwatki, odsącz go na sitku. Semoliny nie pomijaj, bo inaczej ser wypłynie podczas pieczenia. Cukier możesz dostosować, ale nie zamieniaj farszu w ser z cukrem, bo nie poczujesz aromatów.
3. Pieczenie: nie piecz w zbyt wysokiej temperaturze (maksymalnie 190°C), bo wtedy będą miały twardą skórkę i pozostaną surowe w środku. Zostaw odstęp między nimi na blasze, inaczej się sklei i nie wyrosną jak należy.
4. Dekoracja: jeśli chcesz, żeby wyglądały jak z książki, dodaj rodzynki na końcach i posmaruj ubitym jajkiem. Ale myślę, że nawet bez tego nie stracisz wiele.
Zamienniki składników i adaptacje
– Możesz użyć rodzynek złotych lub czarnych, lub zastąpić je żurawiną, jeśli w ogóle nie lubisz rodzynek.
– Ser: nadaje się każdy słodki ser, w tym ricotta lub dobrze odsączona twaróg. Jeśli chcesz coś bardziej kremowego, ser do ciast jest ok, ale zwróć uwagę na zawartość soli lub dodatków.
– Bezglutenowe? Użyj mąki bezglutenowej (ale w tym przypadku trzeba dostosować płyn, inaczej wyjdzie zbyt gęste).
– Dietetyczne: możesz zmniejszyć ilość cukru lub użyć słodzików typu ksylitol (ale nie polecam płynnych słodzików – farsz zmięknie zbyt mocno). Masło możesz zastąpić olejem kokosowym, ale smak będzie inny, żebyś wiedział.
Wariacje
– Zamiast rodzynek, możesz dodać drobno pokrojone jabłka, jakby to była szarlotka z serem.
– Jeśli nie masz ochoty na zwijanie w ślimaka, możesz zrobić proste rolki, jak batoniki z farszem w środku.
– W niektóre niedziele dodaję też kilka posiekanych orzechów do farszu. Daje to ciekawą teksturę.
– Jeśli masz ochotę na intensywniejszy aromat, dodaj też skórkę z pomarańczy lub odrobinę cynamonu.
Pomysły na podanie
– Najczęściej podaję je same, z ciepłym mlekiem lub jogurtem.
– Są dobre też z odrobiną dżemu z borówek, jeśli chcesz czegoś kwaskowatego.
– Na śniadanie lub na wynos, pasują do mocnej kawy lub nawet czarnej herbaty.
– Próbowałem też z sosem waniliowym – nie mówię, że nie jest dobry, ale to już inna historia.
NAJCZĘSTSZE PYTANIA
1. Czy mogę użyć świeżych drożdży zamiast suchych?
Tak, można. Na 500 g mąki dodaj około 25 g świeżych drożdży. Rozpuszczasz je w letnim mleku z odrobiną cukru i zostawiasz na 10 minut, aż się spienią, a potem dodajesz do ciasta jak w powyższym przepisie.
2. Jeśli nie mam semoliny, mogę dodać coś innego?
Można użyć też drobnej bułki tartej, ale nie ma dokładnie tego samego efektu. Najlepiej jednak semolina, bo wchłania wodę z sera bez obcego smaku.
3. Czy można je zrobić bez jajka?
Możesz nie dodawać jajka do ciasta, wyjdzie trochę gęstsze. Do posmarowania na wierzchu, jeśli nie chcesz jajka, użyj mleka lub tylko wody, ale nie będą się rumienić tak samo.
4. Czy można zamrozić ciasto lub gotowe bułeczki?
Nie polecam mrożenia ciasta – po rozmrożeniu nie rośnie ładnie. Natomiast upieczone bułeczki można zamrozić, dobrze zapakowane. Po rozmrożeniu wkładasz je na 5-6 minut do piekarnika i wracają do miękkości.
5. Co zrobić, jeśli ser wypływa z roladek podczas pieczenia?
Najprawdopodobniej farsz jest zbyt płynny lub nie zostawiłeś wolnych brzegów, gdy kładłeś masę. Zawsze dodawaj semolinę, nie więcej niż 1-2 łyżki, i nie wypełniaj całkowicie placka.
6. Czy mogę dodać inne suszone owoce?
Tak, ale nie za dużo, bo inaczej „ukradną” wilgoć ciasta. Suszone śliwki pokrojone na małe kawałki lub żurawina sprawdzą się bardzo dobrze.
WARTOŚCI ODŻYWCZE (PRZYBLIŻONE)
Jak je robię, każda bułeczka ma około 220-250 kalorii, w zależności od ilości sera i rodzynek oraz ile farszu nałożysz na każdą. Z całkowitej ilości, około 60% pochodzi z węglowodanów (mąka, cukier, rodzynki), około 15% z białka (ser dobrze się sprawdza), reszta to tłuszcz (masło, ser). Cukru nie ma przesadnie dużo, biorąc pod uwagę, że wychodzi 12 sztuk i nie dajesz dużo na wierzch. To dość zrównoważony słodycz, czyli nie jest bombą kaloryczną, jeśli nie zjesz połowy blachy na raz. Dla dzieci nie są super słodkie, więc możesz zwiększyć trochę cukier, jeśli chcesz, żeby były bardziej ciastowe. Z tego, co obliczyłem, w jednej sztuce jest poniżej 10 g dodanego cukru, co nie jest złe jak na domowe desery. Dzięki serowi dostarczają także wapnia, więc nie czuję się zbyt winny, gdy jem dwa na śniadanie.
JAK PRZECHOWYWAĆ I PODGRZEWAĆ
Kiedy zostaną (rzadko), trzymam je w misce z pokrywką lub w grubej torbie, w temperaturze pokojowej, przez dwa dni. Jeśli chcesz je przechować dłużej, włóż je do lodówki – wytrzymują do czterech dni, ale stają się twardsze. Aby podgrzać, wkładasz je na 30 sekund do mikrofalówki lub na 5-7 minut do piekarnika w temperaturze 150°C, bezpośrednio na kratkę, nie w blaszce. Nie polecam jeść ich zimnych z lodówki, bo tracą urok – stają się jak stary chleb. Jeśli je zamrożysz, nie rozmrażaj ich w temperaturze pokojowej, tylko bezpośrednio w piekarniku, inaczej zmiękną zbyt mocno. Zdarzyło mi się też, że podgrzałem je zbyt długo w piekarniku i wyschły, więc włóż kubek z wodą do piekarnika, pomoże to zachować miękkość.
To wszystko. Jeśli masz pytania, pisz, ale i tak domyślę się, co poszło nie tak, nawet bez zdjęcia.
W zasadzie, cała robota zajmuje około dwóch godzin, z czego ty naprawdę pracujesz jakieś pół godziny. Reszta to czekanie – wyrastanie ciasta, pieczenie, mycie rąk. Z tych składników wychodzi 12 dużych bułeczek, które wystarczą na stół dla około 6 osób, według mnie (lub 3, jeśli wszyscy są głodni). Nie jest to skomplikowane, myślę, że każdy sobie poradzi, ale wymaga trochę cierpliwości przy cieście i nie można się spieszyć z wyrastaniem.
SKŁADNIKI (i dlaczego je tak daję)
Na ciasto:
500 g mąki pszennej (dobrej jakości, ale nie z półki z tanimi produktami, szczerze – tutaj mąka naprawdę ma znaczenie, inaczej nie wyrośnie dobrze)
1 saszetka suchych drożdży (to sprawia, że ciasto rośnie i jest puszyste, można też użyć świeżych, ale ja nie mam do niej cierpliwości)
250 ml letniego mleka (dodaje smaku i delikatności, nie używaj zimnego lub zbyt gorącego mleka, bo drożdże umrą)
1 jajko (wiąże wszystko i nadaje ładny kolor, plus trochę czuć w smaku)
50 g roztopionego masła (dodaj na końcu do ciasta, nie na początku, żeby wyszło bardziej puszyste – używam zwykłego masła, nie margaryny, bo wtedy ma lepszy smak)
Skórka z jednej małej cytryny (dla aromatu, bez białej części, bo inaczej będzie gorzka)
Szczypta soli (nikt o tym nie pisze, ale bez soli wszystko jest mdłe – ja dodaję dwa palce, nie łyżeczkę)
Farsz:
500 g twarogu lub tłustego sera (oba się nadają, ale nigdy nie używam zbyt wodnistego sera lub serwatki – lepiej go trochę odsączyć przed użyciem)
100 g rodzynek (nigdy nie dodaję więcej, bo wtedy nie czuć sera, ale jeśli nie lubisz, pomiń)
2 łyżki semoliny (pomaga związać ser i nie wypływa podczas pieczenia, tyle wystarczy)
3 łyżki cukru (możesz dodać więcej, jeśli chcesz, ale u mnie tak jest, nie jest to super słodki deser)
Kilka kropel ekstraktu waniliowego – tyle, żeby nie zdominował smaku sera
Opcjonalnie, 1 jajko do posmarowania (czasami dodaję, a czasami nie, zależy, ile mam ochoty, żeby były błyszczące)
JAK ROBIĘ JA (KROK PO KROKU)
1. Zaczynam od ciasta, bo potrzebuje czasu na wyrastanie. Mąkę wsypuję do dużej miski. Drożdże najpierw mieszam z letnim mlekiem i odrobiną cukru (lub mąki), tylko na tyle, żeby się aktywowały – po 10 minutach powinny zrobić się pieniste i będą dobre do użycia. Jeśli nie, wyrzucam i zaczynam od nowa.
2. Do reszty mąki dodaję skórkę z cytryny, sól i lekko ubite jajko. Wlewam mleko z drożdżami i na początku mieszam łyżką, a potem rękami. Gdy zaczyna się łączyć, dodaję roztopione masło (nie gorące, żeby nie ugotowało jajka) i wyrabiam przez około 10-15 minut. Ciasto powinno być elastyczne i nie powinno zbytnio kleić się do rąk, ale też nie może być twarde jak plastelina. Jeśli wydaje mi się zbyt miękkie, dodaję mąki, ale ostrożnie.
3. Przykrywam miskę folią lub ściereczką, zostawiam w ciepłym miejscu na około godzinę, nawet półtorej, jeśli w kuchni jest zimno. Ciasto powinno podwoić swoją objętość. Robiłem też z podwójnym wyrastaniem i wyszło jeszcze bardziej puszyste, ale nie zawsze mam czas na takie rzeczy.
4. Gdy ciasto rośnie, zajmuję się farszem. Mieszam ser z cukrem, semoliną, rodzynkami i ekstraktem waniliowym. Jeśli ser jest bardzo wilgotny, dodaję więcej semoliny, ale zazwyczaj 2 łyżki wystarczą. Uważam, żeby nie zrobić zbyt mokrej masy – podczas pieczenia może wypłynąć.
5. Po wyrośnięciu ciasta, przekładam je na posypany mąką blat. Wyrabiam jeszcze przez minutę, a następnie dzielę na 12 kawałków, każdy wielkości średniego jajka. Każdy kawałek rozwałkowuję wałkiem – ja robię prostokątne placki, około 20x10 cm, nie przywiązuję wagi do milimetrów.
6. Na każdym placku kładę 1-2 łyżki farszu serowego, mniej więcej na środku. Nie kładę do brzegów, zostawiam około 2 cm wolnych. Zwijam placek, nie za ciasno, żeby ser nie wypłynął podczas pieczenia. Następnie biorę końce i skręcam je jeden na drugim, tworząc coś w rodzaju ślimaka lub cyfry osiem, każdy według uznania.
7. Układam bułeczki na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, z odstępami między nimi – rosną także podczas pieczenia. Jeśli mam ochotę, smaruję je żółtkiem, żeby miały złotą skórkę (ale i bez jajka wychodzą dobre, tylko mniej rumiane). Na wierzchu kładę kilka rodzynek, bardziej dla dekoracji.
8. Rozgrzewam piekarnik do 180°C, nie na wentylacji, i wkładam blachę na środkową półkę. Piec 25-30 minut, aż ładnie się zarumienią. Czasami wyjmuję je, gdy jeszcze pachną drożdżami, zostawiam na 5 minut i gotowe.
9. Pozwalam im ostygnąć na kratce, inaczej zaparują się i zmiękną. Potem, jeśli nie mogę się oprzeć, biorę jedną ciepłą i łamię, żeby zobaczyć, czy ser jest miękki w środku i czy wyszły dobre. Najczęściej nie zdążą całkowicie ostygnąć.
DLACZEGO TAK CZĘSTO ROBIĘ TEN PRZEPIS
Jest wiele powodów. Najbardziej podoba mi się to, że można kombinować z serem, masz albo ser kremowy, albo pozostały ser z mleka. Nie są tak słodkie jak ciasta cukiernicze, nadają się zarówno na przekąskę, jak i na deser, a także na wynos do szkoły. Są dobre na ciepło, ale także na zimno, a co najlepsze, łatwo można je podgrzać w piekarniku lub mikrofalówce. Kiedy masz gości lub dzieci, nie musisz się martwić o porcje – każdy sobie bierze jedną. Robię je często, ponieważ można je przechowywać przez 2-3 dni, nie zmieniając zbytnio tekstury. Nie są kosztowne, składniki są podstawowe, a nie potrzebujesz jakiegoś wyjątkowego talentu kulinarnego, tylko cierpliwości do wyrabiania i wyrastania.
WSKAZÓWKI, WARIACJE I POMYSŁY NA PODANIE
Przydatne wskazówki
1. Ciasto: nie spiesz się z wyrastaniem – jeśli pominiesz ten etap, wyjdą twarde jak kamień. Podczas wyrabiania nie dodawaj całego masła na początku – dodaj je na końcu, po związaniu ciasta. Jeśli ciasto wydaje się lepkie, nie dodawaj mąki na oko, lepiej daj mu odpocząć i zobacz, czy się utwardzi.
2. Farsz: jeśli masz ser z dużą ilością serwatki, odsącz go na sitku. Semoliny nie pomijaj, bo inaczej ser wypłynie podczas pieczenia. Cukier możesz dostosować, ale nie zamieniaj farszu w ser z cukrem, bo nie poczujesz aromatów.
3. Pieczenie: nie piecz w zbyt wysokiej temperaturze (maksymalnie 190°C), bo wtedy będą miały twardą skórkę i pozostaną surowe w środku. Zostaw odstęp między nimi na blasze, inaczej się sklei i nie wyrosną jak należy.
4. Dekoracja: jeśli chcesz, żeby wyglądały jak z książki, dodaj rodzynki na końcach i posmaruj ubitym jajkiem. Ale myślę, że nawet bez tego nie stracisz wiele.
Zamienniki składników i adaptacje
– Możesz użyć rodzynek złotych lub czarnych, lub zastąpić je żurawiną, jeśli w ogóle nie lubisz rodzynek.
– Ser: nadaje się każdy słodki ser, w tym ricotta lub dobrze odsączona twaróg. Jeśli chcesz coś bardziej kremowego, ser do ciast jest ok, ale zwróć uwagę na zawartość soli lub dodatków.
– Bezglutenowe? Użyj mąki bezglutenowej (ale w tym przypadku trzeba dostosować płyn, inaczej wyjdzie zbyt gęste).
– Dietetyczne: możesz zmniejszyć ilość cukru lub użyć słodzików typu ksylitol (ale nie polecam płynnych słodzików – farsz zmięknie zbyt mocno). Masło możesz zastąpić olejem kokosowym, ale smak będzie inny, żebyś wiedział.
Wariacje
– Zamiast rodzynek, możesz dodać drobno pokrojone jabłka, jakby to była szarlotka z serem.
– Jeśli nie masz ochoty na zwijanie w ślimaka, możesz zrobić proste rolki, jak batoniki z farszem w środku.
– W niektóre niedziele dodaję też kilka posiekanych orzechów do farszu. Daje to ciekawą teksturę.
– Jeśli masz ochotę na intensywniejszy aromat, dodaj też skórkę z pomarańczy lub odrobinę cynamonu.
Pomysły na podanie
– Najczęściej podaję je same, z ciepłym mlekiem lub jogurtem.
– Są dobre też z odrobiną dżemu z borówek, jeśli chcesz czegoś kwaskowatego.
– Na śniadanie lub na wynos, pasują do mocnej kawy lub nawet czarnej herbaty.
– Próbowałem też z sosem waniliowym – nie mówię, że nie jest dobry, ale to już inna historia.
NAJCZĘSTSZE PYTANIA
1. Czy mogę użyć świeżych drożdży zamiast suchych?
Tak, można. Na 500 g mąki dodaj około 25 g świeżych drożdży. Rozpuszczasz je w letnim mleku z odrobiną cukru i zostawiasz na 10 minut, aż się spienią, a potem dodajesz do ciasta jak w powyższym przepisie.
2. Jeśli nie mam semoliny, mogę dodać coś innego?
Można użyć też drobnej bułki tartej, ale nie ma dokładnie tego samego efektu. Najlepiej jednak semolina, bo wchłania wodę z sera bez obcego smaku.
3. Czy można je zrobić bez jajka?
Możesz nie dodawać jajka do ciasta, wyjdzie trochę gęstsze. Do posmarowania na wierzchu, jeśli nie chcesz jajka, użyj mleka lub tylko wody, ale nie będą się rumienić tak samo.
4. Czy można zamrozić ciasto lub gotowe bułeczki?
Nie polecam mrożenia ciasta – po rozmrożeniu nie rośnie ładnie. Natomiast upieczone bułeczki można zamrozić, dobrze zapakowane. Po rozmrożeniu wkładasz je na 5-6 minut do piekarnika i wracają do miękkości.
5. Co zrobić, jeśli ser wypływa z roladek podczas pieczenia?
Najprawdopodobniej farsz jest zbyt płynny lub nie zostawiłeś wolnych brzegów, gdy kładłeś masę. Zawsze dodawaj semolinę, nie więcej niż 1-2 łyżki, i nie wypełniaj całkowicie placka.
6. Czy mogę dodać inne suszone owoce?
Tak, ale nie za dużo, bo inaczej „ukradną” wilgoć ciasta. Suszone śliwki pokrojone na małe kawałki lub żurawina sprawdzą się bardzo dobrze.
WARTOŚCI ODŻYWCZE (PRZYBLIŻONE)
Jak je robię, każda bułeczka ma około 220-250 kalorii, w zależności od ilości sera i rodzynek oraz ile farszu nałożysz na każdą. Z całkowitej ilości, około 60% pochodzi z węglowodanów (mąka, cukier, rodzynki), około 15% z białka (ser dobrze się sprawdza), reszta to tłuszcz (masło, ser). Cukru nie ma przesadnie dużo, biorąc pod uwagę, że wychodzi 12 sztuk i nie dajesz dużo na wierzch. To dość zrównoważony słodycz, czyli nie jest bombą kaloryczną, jeśli nie zjesz połowy blachy na raz. Dla dzieci nie są super słodkie, więc możesz zwiększyć trochę cukier, jeśli chcesz, żeby były bardziej ciastowe. Z tego, co obliczyłem, w jednej sztuce jest poniżej 10 g dodanego cukru, co nie jest złe jak na domowe desery. Dzięki serowi dostarczają także wapnia, więc nie czuję się zbyt winny, gdy jem dwa na śniadanie.
JAK PRZECHOWYWAĆ I PODGRZEWAĆ
Kiedy zostaną (rzadko), trzymam je w misce z pokrywką lub w grubej torbie, w temperaturze pokojowej, przez dwa dni. Jeśli chcesz je przechować dłużej, włóż je do lodówki – wytrzymują do czterech dni, ale stają się twardsze. Aby podgrzać, wkładasz je na 30 sekund do mikrofalówki lub na 5-7 minut do piekarnika w temperaturze 150°C, bezpośrednio na kratkę, nie w blaszce. Nie polecam jeść ich zimnych z lodówki, bo tracą urok – stają się jak stary chleb. Jeśli je zamrożysz, nie rozmrażaj ich w temperaturze pokojowej, tylko bezpośrednio w piekarniku, inaczej zmiękną zbyt mocno. Zdarzyło mi się też, że podgrzałem je zbyt długo w piekarniku i wyschły, więc włóż kubek z wodą do piekarnika, pomoże to zachować miękkość.
To wszystko. Jeśli masz pytania, pisz, ale i tak domyślę się, co poszło nie tak, nawet bez zdjęcia.
Składniki
500g mąki, 1 paczek drożdży instant, 250ml ciepłego mleka, starta skórka z cytryny, 1 jajko, 50g masła. Farsz: 500g serka kremowego lub sera ze śmietaną, 100g rodzynek, 2 łyżki semoliny, 3 łyżki cukru, esencja waniliowa.