Pamiętam, że pierwszy raz, kiedy próbowałem zrobić te paczuszki z tuńczykiem, myślę, że to było jakieś trzy lata temu, zupełnie mi nie wyszedł ciasto. Dałem za dużo mąki, nie wiem, był listopad, zimno, i wciąż miałem ochotę dodać jeszcze garść, z obawy, że się sklei. Wyszły twarde jak kamienie, ale i tak je zjedliśmy, bardziej śmiejąc się z porażki. Od tego czasu, nie wiem dokładnie dlaczego, ciągle wracam do tej kombinacji, ponieważ w rodzinie wszyscy cenią sobie takie przekąski, które można chrupać przy lampce wina lub nawet zapakować na następny dzień. Szczerze mówiąc, za każdym razem udoskonalam ten przepis: raz dodałem zieloną cebulkę, innym razem pokrojone oliwki, nie ma tu żadnych sztywnych zasad, u mnie zawsze idzie według apetytu i tego, co mam w szafce. Pozwól, że opowiem, jak ja to robię i dlaczego uważam, że te paczuszki zasługują na to, aby je robić i robić. Ach, i jeśli usmażysz je dokładnie tak, jak trzeba, z chrupiącą panierką i soczystym nadzieniem... nie potrzebujesz niczego innego obok, przysięgam.
Jeśli chodzi o szybkie informacje, ja dzielę to tak: około 2 godziny od początku do końca, chociaż dużą część czasu ciasto tylko rośnie, a ty możesz zająć się czymś innym. Wychodzi około 16-20 sztuk, w zależności od tego, jak dużych je kroisz (ja robię, szczerze mówiąc, mniej więcej wielkości dłoni, żeby nie były za małe i żeby nie denerwować się przy składaniu). To nie jest coś skomplikowanego, ale powiem, że dobrze jest mieć trochę cierpliwości – to ten poziom „umiem zrobić omlet, mogę spróbować też paczuszki”. Musisz mieć trochę miejsca na blacie roboczym i chęć do ubrudzenia sobie rąk.
Co mnie przekonało do częstego robienia tych rzeczy? Po pierwsze, ponieważ nadzienie z tuńczyka nie jest u nas czymś typowym, a ludzie zawsze się dziwią: „Co tu dodałeś, że jest takie dobre?”. To przepis, który sprawdza się zarówno na spotkaniach z przyjaciółmi, jak i na rodzinnych obiadach, a także gdy masz ochotę zrobić coś innego z puszkami tuńczyka, które leżą na dnie szafki. I nie wiem jak u innych, ale u mnie, jeśli zostaną, są dobre także na zimno – wręcz wydaje mi się, że następnego dnia smak jest lepszy, nie wiem dlaczego. Poza tym, jeśli zrobisz je raz, szybko zrozumiesz, gdzie możesz dostosować je do swojego gustu. To, co najbardziej cenię, to elastyczność. I nie potrzebujesz drogich składników ani rzeczy, które trzeba szukać z lupą w supermarkecie, wszystko jest dość podstawowe.
Dobrze, czego potrzebujesz, w kolejności, w jakiej ja to wykorzystuję (i z prawdziwymi wyjaśnieniami, a nie tylko po to, by je wymienić):
Na ciasto:
- 2 jajka – jedno dodajesz do ciasta, drugie będzie do smarowania, wyjaśnię niżej; jajko łączy i nadaje trochę koloru
- 1 kostka świeżych drożdży, czyli 25g (jeśli nie masz, może być też torebka suchej, ale ja wolę świeże, ładniej rośnie)
- 50g roztopionej margaryny (możesz zamienić na masło, jeśli chcesz, ale z margaryną naprawdę wychodzi delikatniejsze)
- 500ml mleka (ja używam mleka 3,5%, wtedy ciasto wychodzi bardziej puszyste; jeśli użyjesz odtłuszczonego, też wyjdzie, ale trochę bardziej suche)
- 1 kg białej mąki (bo już mi się zdarzyło dać za dużo... rada: zostaw trochę na później, nie wrzucaj wszystkiego od razu!)
- szczypta soli, nie tylko szczypta noża, bo inaczej wyjdzie mdłe
Na nadzienie:
- 3 puszki tuńczyka (ja używam w swoim sosie, ale może być też w oleju, jeśli dobrze go odsączysz)
- 1 duża cebula (lub 2 małe, żeby była słodkawa, nie za ostra; jeśli lubisz zieloną cebulkę, można użyć i jej)
- 2 jajka (jedno do wymieszania z tuńczykiem, drugie do moczenia paczuszek przed panierowaniem)
- sól i pieprz do smaku (ja wolę świeżo mielony pieprz, ale każdy ma swoje preferencje)
- bułka tarta (jedna szklanka, ale miej więcej, żeby nie zabrakło na końcu)
I nie zapomnij: olej do smażenia, około 300-400ml, żeby przykryć paczuszki do połowy.
Mój sposób (kroki, z uwagami z kilku prób):
1. Zaczynasz od ciasta, bo ono potrzebuje czasu, żeby wyrosnąć. Podgrzej mleko, nie gotuj, ma być tylko ciepłe – jeśli wsadzisz palec, nie powinno parzyć, ale też nie może być zimne, bo drożdże się nie aktywują. Włóż drożdże do dużej miski (ja używam naczynia żaroodpornego lub czegoś, co mam pod ręką), wlej ciepłe mleko i mieszaj, aż się rozpuści. Daj mu około 5 minut, żeby się rozwinęły.
2. Rozbij jedno jajko i lekko ubij widelcem. Dodaj je do mieszanki mleka i drożdży. Tu dodaję też roztopioną margarynę (uważaj, żeby nie była gorąca, żeby nie zblanszować drożdży!), plus sól. Zaczynasz dodawać mąkę stopniowo, nie wszystko naraz – ucz się na moim błędzie z początku. Wyrabiaj, aż uzyskasz miękkie, elastyczne ciasto, które nie klei się do rąk. Jeśli wydaje ci się zbyt kleiste, dodaj trochę więcej mąki, ale nie przesadzaj.
3. Przykryj miskę czystym ręcznikiem i zostaw w ciepłym miejscu na około godzinę. Nie przeszkadzaj mu, nawet jeśli wydaje się, że nie rośnie od razu. Czasami zajmuje mi to dłużej, w zależności od drożdży i tego, jak ciepło jest w domu. Powinno podwoić objętość, to jest punkt odniesienia.
4. W międzyczasie przygotuj nadzienie. Obierz cebulę, pokrój jak najdrobniej potrafisz – jeśli nie przeszkadza ci tekstura, możesz zostawić większe kawałki, ale ja wolę, żeby była jak najdrobniejsza, żeby nie czuć dużych kawałków w paczuszce. Podsmaż ją na odrobinie oleju, na średnim ogniu, aż stanie się złocista (nie przypalaj jej, bo nada gorzki smak). Odstaw do ostygnięcia.
5. W misce umieść dobrze odsączony tuńczyk (naprawdę dobrze, żeby nie kapało, gdy będziesz zwijać paczuszki), dodaj ostudzoną cebulę, jedno ubite jajko, sól i pieprz do smaku. Mieszaj wszystko widelcem, aż powstanie w miarę jednolita masa. Jeśli chcesz dodać coś ekstra (kapary, oliwki, pokrojoną paprykę), teraz jest moment.
6. Gdy ciasto wyrośnie, przełóż je na oprószony mąką blat. Wyrabiaj jeszcze minutę, a następnie rozwałkuj na grubość około jednego palca (1 cm, nie cieńsze). Kroisz na kwadraty lub prostokąty – wielkości dłoni, około 8x10 cm. Powinno wyjść około 16-20 sztuk.
7. Na każdy kawałek kładziesz około łyżki nadzienia (żeby nie było za dużo, żeby się nie rozerwały przy składaniu). Zawijasz brzegi, lekko dociskając, żeby się trzymały (jeśli wydaje ci się, że nie chcą się trzymać, możesz posmarować brzegi odrobiną ubitego jajka przed zlepieniem).
8. Teraz przychodzi część z „pané”, która robi tę fajną skórkę. Przygotowujesz 3 talerze: jeden z mąką, jeden z ubitym jajkiem (drugie jajko), jeden z bułką tartą. Każdą paczuszkę przechodzisz najpierw przez mąkę, potem przez jajko, na końcu przez bułkę tartą. Nie pomijaj żadnego kroku, inaczej skórka nie wyjdzie jak trzeba.
9. Dobrze rozgrzej olej na patelni z grubym dnem (nie wrzucaj za dużo na raz, żeby nie spadła temperatura). Smaż z obu stron, aż staną się złociste, około 3-4 minuty z każdej strony. Wyjmij na papierowe ręczniki, żeby wchłonęły nadmiar oleju.
10. Możesz je podawać na ciepło, ale szczerze mówiąc, są dobre też na zimno, następnego dnia, w biurze, w biegu lub na pikniku, jeśli się zdarzy.
Porady, wariacje i pomysły na podanie
Przydatne porady:
- Nie spiesz się z wyrastaniem, jeśli ciasto jest leniwe, przesuń je blisko kuchenki lub włączonego piekarnika. Nie używaj taniej suchej drożdży, trudniej uzyskać delikatność.
- Jeśli lubisz ekstra chrupiącą skórkę, możesz użyć bułki tartej panko lub wymieszać bułkę tartą z nasionami (mak, sezam).
- Nadzienie nie powinno być zbyt wilgotne, w przeciwnym razie paczuszka rozpadnie się podczas smażenia. Tuńczyk powinien być dobrze odsączony, cebula powinna być ostudzona przed dodaniem do ryby.
- Nie zostawiaj paczuszek zbyt długo zapakowanych przed smażeniem, w przeciwnym razie ciasto zaczyna wilgotnieć i nie złapie dobrej skórki.
- Uważaj na temperaturę oleju – jeśli jest za zimny, wchłonie olej, jeśli za gorący, przypalą się na zewnątrz i pozostaną surowe w środku. Przetestuj kawałkiem ciasta przed smażeniem.
Zamienniki składników i adaptacje:
- Jeśli masz nietolerancję laktozy, możesz użyć mleka roślinnego (sojowego bez cukru lub ryżowego), ale pamiętaj, że wyjdzie nieco inaczej pod względem tekstury.
- Dla wersji bezglutenowej użyj mąki bezglutenowej i specjalnej bułki tartej; ciasto nie będzie tak elastyczne, ale da się zrobić.
- Jeśli chcesz uniknąć smażenia, spróbuj posmarować je jajkiem i upiec w piekarniku, 190°C, przez około 20-25 minut, ale nie będą tak chrupiące jak na patelni.
- Nadzienie można zmienić na tuńczyka w oleju (odsączone), sardynki, mielone piersi kurczaka, a nawet smażone grzyby dla wegetariańskiej wersji.
Wariacje:
- Możesz dodać do nadzienia posiekany koperek, pieczoną paprykę, ostrą paprykę, a nawet trochę cytryny dla świeżości.
- Jeśli lubisz, możesz posypać paczuszki gruboziarnistą solą lub płatkami chili zaraz po wyjęciu z patelni.
Pomysły na podanie:
- Są świetne jako przystawka na dużym stole, z plasterkami cytryny i kwaśną śmietaną (np. jogurt z czosnkiem).
- Na pikniku lub w biurze, wkładasz do pudełka i gotowe, wytrzymują bez lodówki 8-10 godzin.
- Pasują dobrze do sałatki z kapusty lub pokrojonych pomidorów.
- Jeśli robisz pełne menu, podawaj je obok zupy krem lub nawet na późne weekendowe śniadanie.
Często zadawane pytania
1. Czy mogę użyć tuńczyka w oleju do tego przepisu?
Tak, sprawdza się bardzo dobrze. Tylko upewnij się, że dobrze go odsączysz, w przeciwnym razie nadzienie będzie zbyt tłuste i nie będzie się dobrze trzymać. Możesz nawet osuszyć go ręcznikiem, jeśli chcesz być pewny.
2. Czy mogę zrobić ciasto z drożdżami suchymi?
Tak, oczywiście. Jedna torebka (7g) drożdży suchych zastępuje kostkę świeżych, tylko musisz ją aktywować w ciepłym mleku i zostawić na kilka minut przed wymieszaniem z pozostałymi składnikami.
3. Co mogę użyć zamiast bułki tartej?
Możesz użyć drobnej kaszy manny (wyjdzie trochę inaczej, ale będzie chrupiąca) lub pokruszonych płatków kukurydzianych. Próbowałem też z suchymi bułkami zmielonymi w robocie, działa bez problemu.
4. Czy paczuszki można zamrozić?
Tak, ale najlepiej zamrozić je po przygotowaniu (ale przed smażeniem). Układasz je na tacy, wkładasz do zamrażarki, aż stwardnieją, a potem wkładasz do woreczków. W razie potrzeby smażysz je bezpośrednio zamrożone, tylko że będą potrzebowały trochę więcej czasu na patelni.
5. Jak zrobić, żeby ciasto nie wyszło twarde?
Nie dodawaj całej mąki od razu! Wyrabiaj, aż ciasto odchodzi od rąk i gotowe, znacznie lepiej mieć ciasto lekko klejące niż betonowe. Jeśli dodasz zbyt gorącą margarynę, może zabić drożdże, uważaj na temperaturę składników.
Wartości odżywcze (przybliżone)
Te paczuszki, jeśli zrobisz w klasycznej wersji, mają około 200-220 kcal/sztuka, jeśli je smażysz. Ciasto ma węglowodany i trochę tłuszczu z mleka i margaryny, nadzienie dostarcza białka z tuńczyka i jajka. Jedna paczuszka ma około 20g węglowodanów, 8-10g białka, 9-11g tłuszczu (w zależności od tego, ile bułki tartej i ile oleju wchłonie podczas smażenia). Mają trochę kalorii, ale, szczerze mówiąc, są sycące, zaspokajają głód. Jeśli zrobisz wersję pieczoną, tłuszczu będzie trochę mniej, ale to nie jest dieta. Dla lżejszych wersji możesz użyć odtłuszczonego mleka, tuńczyka w wodzie i jak najcieńszej bułki tartej. Ogólnie rzecz biorąc, nie są bombą kaloryczną jak inne smażone potrawy, mają też błonnik i omega 3 z tuńczyka – nie warto ich wyrzucać, nawet jeśli są smażone.
Jak przechowywać i podgrzewać
Jeśli masz pozostałe paczuszki, włóż je do pojemnika z pokrywką i trzymaj w lodówce do 3 dni. Możesz je podgrzać w piekarniku, w 180°C, przez około 8-10 minut, bezpośrednio na kratce, żeby nie zmiękły (w mikrofalówce skórka się zmięknie, więc nie polecam, jeśli chcesz, żeby pozostały chrupiące). Zamrożone, wytrzymują do miesiąca – wrzucasz je do smażenia lub pieczenia bez wcześniejszego rozmrażania. Jeśli zabierasz je na wynos, wytrzymują w temperaturze pokojowej do wieczora, nie psują się, ale nie zostawiaj ich w ciepłym miejscu latem. Po ostygnięciu, nie przykrywaj ich od razu, żeby nie zrobiły się wilgotne. To jest, w skrócie, moja historia i doświadczenie z nimi – jeśli masz cierpliwość i chęć, na pewno powtórzysz ten przepis wiele razy, bo nikt nie będzie liczył paczuszek na stole.
Jeśli chodzi o szybkie informacje, ja dzielę to tak: około 2 godziny od początku do końca, chociaż dużą część czasu ciasto tylko rośnie, a ty możesz zająć się czymś innym. Wychodzi około 16-20 sztuk, w zależności od tego, jak dużych je kroisz (ja robię, szczerze mówiąc, mniej więcej wielkości dłoni, żeby nie były za małe i żeby nie denerwować się przy składaniu). To nie jest coś skomplikowanego, ale powiem, że dobrze jest mieć trochę cierpliwości – to ten poziom „umiem zrobić omlet, mogę spróbować też paczuszki”. Musisz mieć trochę miejsca na blacie roboczym i chęć do ubrudzenia sobie rąk.
Co mnie przekonało do częstego robienia tych rzeczy? Po pierwsze, ponieważ nadzienie z tuńczyka nie jest u nas czymś typowym, a ludzie zawsze się dziwią: „Co tu dodałeś, że jest takie dobre?”. To przepis, który sprawdza się zarówno na spotkaniach z przyjaciółmi, jak i na rodzinnych obiadach, a także gdy masz ochotę zrobić coś innego z puszkami tuńczyka, które leżą na dnie szafki. I nie wiem jak u innych, ale u mnie, jeśli zostaną, są dobre także na zimno – wręcz wydaje mi się, że następnego dnia smak jest lepszy, nie wiem dlaczego. Poza tym, jeśli zrobisz je raz, szybko zrozumiesz, gdzie możesz dostosować je do swojego gustu. To, co najbardziej cenię, to elastyczność. I nie potrzebujesz drogich składników ani rzeczy, które trzeba szukać z lupą w supermarkecie, wszystko jest dość podstawowe.
Dobrze, czego potrzebujesz, w kolejności, w jakiej ja to wykorzystuję (i z prawdziwymi wyjaśnieniami, a nie tylko po to, by je wymienić):
Na ciasto:
- 2 jajka – jedno dodajesz do ciasta, drugie będzie do smarowania, wyjaśnię niżej; jajko łączy i nadaje trochę koloru
- 1 kostka świeżych drożdży, czyli 25g (jeśli nie masz, może być też torebka suchej, ale ja wolę świeże, ładniej rośnie)
- 50g roztopionej margaryny (możesz zamienić na masło, jeśli chcesz, ale z margaryną naprawdę wychodzi delikatniejsze)
- 500ml mleka (ja używam mleka 3,5%, wtedy ciasto wychodzi bardziej puszyste; jeśli użyjesz odtłuszczonego, też wyjdzie, ale trochę bardziej suche)
- 1 kg białej mąki (bo już mi się zdarzyło dać za dużo... rada: zostaw trochę na później, nie wrzucaj wszystkiego od razu!)
- szczypta soli, nie tylko szczypta noża, bo inaczej wyjdzie mdłe
Na nadzienie:
- 3 puszki tuńczyka (ja używam w swoim sosie, ale może być też w oleju, jeśli dobrze go odsączysz)
- 1 duża cebula (lub 2 małe, żeby była słodkawa, nie za ostra; jeśli lubisz zieloną cebulkę, można użyć i jej)
- 2 jajka (jedno do wymieszania z tuńczykiem, drugie do moczenia paczuszek przed panierowaniem)
- sól i pieprz do smaku (ja wolę świeżo mielony pieprz, ale każdy ma swoje preferencje)
- bułka tarta (jedna szklanka, ale miej więcej, żeby nie zabrakło na końcu)
I nie zapomnij: olej do smażenia, około 300-400ml, żeby przykryć paczuszki do połowy.
Mój sposób (kroki, z uwagami z kilku prób):
1. Zaczynasz od ciasta, bo ono potrzebuje czasu, żeby wyrosnąć. Podgrzej mleko, nie gotuj, ma być tylko ciepłe – jeśli wsadzisz palec, nie powinno parzyć, ale też nie może być zimne, bo drożdże się nie aktywują. Włóż drożdże do dużej miski (ja używam naczynia żaroodpornego lub czegoś, co mam pod ręką), wlej ciepłe mleko i mieszaj, aż się rozpuści. Daj mu około 5 minut, żeby się rozwinęły.
2. Rozbij jedno jajko i lekko ubij widelcem. Dodaj je do mieszanki mleka i drożdży. Tu dodaję też roztopioną margarynę (uważaj, żeby nie była gorąca, żeby nie zblanszować drożdży!), plus sól. Zaczynasz dodawać mąkę stopniowo, nie wszystko naraz – ucz się na moim błędzie z początku. Wyrabiaj, aż uzyskasz miękkie, elastyczne ciasto, które nie klei się do rąk. Jeśli wydaje ci się zbyt kleiste, dodaj trochę więcej mąki, ale nie przesadzaj.
3. Przykryj miskę czystym ręcznikiem i zostaw w ciepłym miejscu na około godzinę. Nie przeszkadzaj mu, nawet jeśli wydaje się, że nie rośnie od razu. Czasami zajmuje mi to dłużej, w zależności od drożdży i tego, jak ciepło jest w domu. Powinno podwoić objętość, to jest punkt odniesienia.
4. W międzyczasie przygotuj nadzienie. Obierz cebulę, pokrój jak najdrobniej potrafisz – jeśli nie przeszkadza ci tekstura, możesz zostawić większe kawałki, ale ja wolę, żeby była jak najdrobniejsza, żeby nie czuć dużych kawałków w paczuszce. Podsmaż ją na odrobinie oleju, na średnim ogniu, aż stanie się złocista (nie przypalaj jej, bo nada gorzki smak). Odstaw do ostygnięcia.
5. W misce umieść dobrze odsączony tuńczyk (naprawdę dobrze, żeby nie kapało, gdy będziesz zwijać paczuszki), dodaj ostudzoną cebulę, jedno ubite jajko, sól i pieprz do smaku. Mieszaj wszystko widelcem, aż powstanie w miarę jednolita masa. Jeśli chcesz dodać coś ekstra (kapary, oliwki, pokrojoną paprykę), teraz jest moment.
6. Gdy ciasto wyrośnie, przełóż je na oprószony mąką blat. Wyrabiaj jeszcze minutę, a następnie rozwałkuj na grubość około jednego palca (1 cm, nie cieńsze). Kroisz na kwadraty lub prostokąty – wielkości dłoni, około 8x10 cm. Powinno wyjść około 16-20 sztuk.
7. Na każdy kawałek kładziesz około łyżki nadzienia (żeby nie było za dużo, żeby się nie rozerwały przy składaniu). Zawijasz brzegi, lekko dociskając, żeby się trzymały (jeśli wydaje ci się, że nie chcą się trzymać, możesz posmarować brzegi odrobiną ubitego jajka przed zlepieniem).
8. Teraz przychodzi część z „pané”, która robi tę fajną skórkę. Przygotowujesz 3 talerze: jeden z mąką, jeden z ubitym jajkiem (drugie jajko), jeden z bułką tartą. Każdą paczuszkę przechodzisz najpierw przez mąkę, potem przez jajko, na końcu przez bułkę tartą. Nie pomijaj żadnego kroku, inaczej skórka nie wyjdzie jak trzeba.
9. Dobrze rozgrzej olej na patelni z grubym dnem (nie wrzucaj za dużo na raz, żeby nie spadła temperatura). Smaż z obu stron, aż staną się złociste, około 3-4 minuty z każdej strony. Wyjmij na papierowe ręczniki, żeby wchłonęły nadmiar oleju.
10. Możesz je podawać na ciepło, ale szczerze mówiąc, są dobre też na zimno, następnego dnia, w biurze, w biegu lub na pikniku, jeśli się zdarzy.
Porady, wariacje i pomysły na podanie
Przydatne porady:
- Nie spiesz się z wyrastaniem, jeśli ciasto jest leniwe, przesuń je blisko kuchenki lub włączonego piekarnika. Nie używaj taniej suchej drożdży, trudniej uzyskać delikatność.
- Jeśli lubisz ekstra chrupiącą skórkę, możesz użyć bułki tartej panko lub wymieszać bułkę tartą z nasionami (mak, sezam).
- Nadzienie nie powinno być zbyt wilgotne, w przeciwnym razie paczuszka rozpadnie się podczas smażenia. Tuńczyk powinien być dobrze odsączony, cebula powinna być ostudzona przed dodaniem do ryby.
- Nie zostawiaj paczuszek zbyt długo zapakowanych przed smażeniem, w przeciwnym razie ciasto zaczyna wilgotnieć i nie złapie dobrej skórki.
- Uważaj na temperaturę oleju – jeśli jest za zimny, wchłonie olej, jeśli za gorący, przypalą się na zewnątrz i pozostaną surowe w środku. Przetestuj kawałkiem ciasta przed smażeniem.
Zamienniki składników i adaptacje:
- Jeśli masz nietolerancję laktozy, możesz użyć mleka roślinnego (sojowego bez cukru lub ryżowego), ale pamiętaj, że wyjdzie nieco inaczej pod względem tekstury.
- Dla wersji bezglutenowej użyj mąki bezglutenowej i specjalnej bułki tartej; ciasto nie będzie tak elastyczne, ale da się zrobić.
- Jeśli chcesz uniknąć smażenia, spróbuj posmarować je jajkiem i upiec w piekarniku, 190°C, przez około 20-25 minut, ale nie będą tak chrupiące jak na patelni.
- Nadzienie można zmienić na tuńczyka w oleju (odsączone), sardynki, mielone piersi kurczaka, a nawet smażone grzyby dla wegetariańskiej wersji.
Wariacje:
- Możesz dodać do nadzienia posiekany koperek, pieczoną paprykę, ostrą paprykę, a nawet trochę cytryny dla świeżości.
- Jeśli lubisz, możesz posypać paczuszki gruboziarnistą solą lub płatkami chili zaraz po wyjęciu z patelni.
Pomysły na podanie:
- Są świetne jako przystawka na dużym stole, z plasterkami cytryny i kwaśną śmietaną (np. jogurt z czosnkiem).
- Na pikniku lub w biurze, wkładasz do pudełka i gotowe, wytrzymują bez lodówki 8-10 godzin.
- Pasują dobrze do sałatki z kapusty lub pokrojonych pomidorów.
- Jeśli robisz pełne menu, podawaj je obok zupy krem lub nawet na późne weekendowe śniadanie.
Często zadawane pytania
1. Czy mogę użyć tuńczyka w oleju do tego przepisu?
Tak, sprawdza się bardzo dobrze. Tylko upewnij się, że dobrze go odsączysz, w przeciwnym razie nadzienie będzie zbyt tłuste i nie będzie się dobrze trzymać. Możesz nawet osuszyć go ręcznikiem, jeśli chcesz być pewny.
2. Czy mogę zrobić ciasto z drożdżami suchymi?
Tak, oczywiście. Jedna torebka (7g) drożdży suchych zastępuje kostkę świeżych, tylko musisz ją aktywować w ciepłym mleku i zostawić na kilka minut przed wymieszaniem z pozostałymi składnikami.
3. Co mogę użyć zamiast bułki tartej?
Możesz użyć drobnej kaszy manny (wyjdzie trochę inaczej, ale będzie chrupiąca) lub pokruszonych płatków kukurydzianych. Próbowałem też z suchymi bułkami zmielonymi w robocie, działa bez problemu.
4. Czy paczuszki można zamrozić?
Tak, ale najlepiej zamrozić je po przygotowaniu (ale przed smażeniem). Układasz je na tacy, wkładasz do zamrażarki, aż stwardnieją, a potem wkładasz do woreczków. W razie potrzeby smażysz je bezpośrednio zamrożone, tylko że będą potrzebowały trochę więcej czasu na patelni.
5. Jak zrobić, żeby ciasto nie wyszło twarde?
Nie dodawaj całej mąki od razu! Wyrabiaj, aż ciasto odchodzi od rąk i gotowe, znacznie lepiej mieć ciasto lekko klejące niż betonowe. Jeśli dodasz zbyt gorącą margarynę, może zabić drożdże, uważaj na temperaturę składników.
Wartości odżywcze (przybliżone)
Te paczuszki, jeśli zrobisz w klasycznej wersji, mają około 200-220 kcal/sztuka, jeśli je smażysz. Ciasto ma węglowodany i trochę tłuszczu z mleka i margaryny, nadzienie dostarcza białka z tuńczyka i jajka. Jedna paczuszka ma około 20g węglowodanów, 8-10g białka, 9-11g tłuszczu (w zależności od tego, ile bułki tartej i ile oleju wchłonie podczas smażenia). Mają trochę kalorii, ale, szczerze mówiąc, są sycące, zaspokajają głód. Jeśli zrobisz wersję pieczoną, tłuszczu będzie trochę mniej, ale to nie jest dieta. Dla lżejszych wersji możesz użyć odtłuszczonego mleka, tuńczyka w wodzie i jak najcieńszej bułki tartej. Ogólnie rzecz biorąc, nie są bombą kaloryczną jak inne smażone potrawy, mają też błonnik i omega 3 z tuńczyka – nie warto ich wyrzucać, nawet jeśli są smażone.
Jak przechowywać i podgrzewać
Jeśli masz pozostałe paczuszki, włóż je do pojemnika z pokrywką i trzymaj w lodówce do 3 dni. Możesz je podgrzać w piekarniku, w 180°C, przez około 8-10 minut, bezpośrednio na kratce, żeby nie zmiękły (w mikrofalówce skórka się zmięknie, więc nie polecam, jeśli chcesz, żeby pozostały chrupiące). Zamrożone, wytrzymują do miesiąca – wrzucasz je do smażenia lub pieczenia bez wcześniejszego rozmrażania. Jeśli zabierasz je na wynos, wytrzymują w temperaturze pokojowej do wieczora, nie psują się, ale nie zostawiaj ich w ciepłym miejscu latem. Po ostygnięciu, nie przykrywaj ich od razu, żeby nie zrobiły się wilgotne. To jest, w skrócie, moja historia i doświadczenie z nimi – jeśli masz cierpliwość i chęć, na pewno powtórzysz ten przepis wiele razy, bo nikt nie będzie liczył paczuszek na stole.
Składniki
Na ciasto: 2 jajka, kostka drożdży, sól, 50g margaryny, 500ml mleka i 1kg mąki. Na nadzienie: 3 puszki tuńczyka, cebula, 2 jajka, sól i pieprz do smaku oraz bułka tarta.