Nie mogę zapomnieć pierwszego razu, kiedy wrzuciłem grzyby do mojego garnka Zepter – myślałem, że robię coś wielkiego, a jednak zapomniałem o nich, rozmawiając z siostrą, i tak się za bardzo rozmiękły. Nie wiem, zawsze się spieszyłem z grzybami, ale odkąd spróbowałem ich w ten sposób, bez mięsa, z cebulą i zielonym czosnkiem, zrozumiałem, że szczerze mówiąc, mógłbym je jeść o każdej porze. Od tamtej pory przysięgam, że robię to przynajmniej raz w tygodniu. A jeśli mam trochę mąki kukurydzianej w domu, to od razu zabieram się za szybką polentę, bo pasuje, to dokładnie to, czego potrzebuję. Jedyna uwaga to, żeby nie zapomnieć o nich na ogniu – naprawdę nie lubią stać zbyt długo.
Czas przygotowania: maksymalnie 25 minut, jeśli nie złapie cię lenistwo podczas czyszczenia grzybów i nie zaczynasz przesiadywać na telefonie w międzyczasie. Na jakieś 3-4 solidne porcje, żeby ktoś głodny się najadł. To nie jest trudne, tzn. jeśli masz ochotę umyć warzywa i je pokroić, reszta idzie sama.
Dlaczego trzymam się tego przepisu? Bo to jedna z niewielu rzeczy, które robi się szybko, nie musisz stać przy kuchence przez godzinę, a na końcu masz wrażenie, że zjadłeś coś pysznego i sycącego, nawet bez kawałka mięsa. Nawet ci, którzy w rodzinie patrzą krzywo na warzywa, kiedy wkładają łyżkę na talerz, nie przestają, dopóki nie zjedzą wszystkiego. Cóż, w przypadku dzieci nie ręczę, ale u dorosłych na pewno działa.
Składniki: niewiele, ale muszą być świeże. 500 g grzybów pieczarek, ja biorę takie, ani małe jak guziki, ani ogromne – czyszczę je i kroję na plasterki tak grube, jak chcę, szczerze mówiąc. Jedna cebula, zazwyczaj biała, nie za mała, bo inaczej nie poczujesz smaku, pokrojona w cienkie plasterki, jak do sałatki. Trzy gałązki zielonego czosnku, bo inaczej jakoś nie wychodzi aromatyczne – jeśli nie znajdziesz, może być też czosnek suszony, ale nie tak dobry, to niech będzie jasne. Sól – nigdy nie dodaję według przepisu, tylko do smaku, ale powiedzmy, że łyżeczka płaska. Łyżka oliwy z oliwek extra virgin – tutaj się oszczędzam, bo nie ma sensu, żeby olej się lał, to nie jest duszone, tylko grzyby na parze z odrobiną tłuszczu. Do zieleniny bawię się koperkiem i pietruszką, każdy według gustu, ale nie mieszaj ich jak szalony – koperek świetnie pasuje do grzybów, a pietruszkę zostawiam więcej do podania.
Sposób przygotowania (krok po kroku, bez pretensji):
1. Myję grzyby pod zimną wodą, szybko, bo inaczej napełnią się wodą jak gąbka. Zdejmuję skórkę, jeśli wydają się zbyt plamiste lub jeśli mam ochotę na bardziej staranne wykonanie (w przeciwnym razie, przyznaję, czasami pomijam ten krok, jeśli są ładne). Kroję na plasterki – nie za cienkie, bo nie lubię, gdy się rozgotowują. Ogonki zachowuję, nie wyrzucam ich, bo są dobre.
2. Cebulę obieram i kroję w plasterki, jak mówiłem. Im cieńsze, tym lepiej, żeby nie czuć kawałka cebuli gotowanej w jedzeniu – niektórzy tego nie znoszą, a ja wiem na pewno, że mój mąż płacze, gdy natrafi na kawałek.
3. Zielony czosnek – trzy gałązki, obieram ze skórki i siekam tak drobno, jak mogę, czasami z całą tą zieloną łodygą, jeśli jest świeża. Jeśli mam tylko czosnek suszony, wkładam 2-3 ząbki, rozgniecione nożem i posiekane, ale to inna historia.
4. Stawiam garnek Zepter na palniku, z pokrywką. Tutaj, jeśli nie masz garnka Zepter, może być też każdy garnek z pokrywką, który dobrze zamyka, ale nie może to być cienkowarstwowy garnek, bo wszystko się przypali. Kiedy zaczyna się nagrzewać (w Zepterze widać to po wskaźniku na pokrywce, w innych garnkach to po odczuciu, tzn. nie powinno wydobywać się para, ale musi być ciepłe), wlewam łyżkę oliwy z oliwek. Nie pozwalam, by dymiła.
5. Od razu wrzucam wszystkie pokrojone grzyby, cebulę i czosnek, delikatnie mieszam drewnianą łyżką, by się połączyły, posypuję solą, przykrywam pokrywką. W Zepterze całkowicie wyłączam ogień, w innych garnkach zostawiam na bardzo małym ogniu (żeby nie wrzały, tylko się dusiły).
6. Po około 6-7 minutach są gotowe – sprawdzam plasterek grzyba, żeby nie był surowy, ale też nie rozgotowany. Jeśli wydaje ci się, że nie są gotowe, zostaw jeszcze 2-3 minuty, ale nigdy nie przekraczaj 10-12 minut, bo tracisz tę dobrą teksturę.
7. Na koniec posypuję posiekaną zieleniną, zazwyczaj koperkiem, a potem pietruszką. Jeśli masz, dodaj też świeżo mielony pieprz, nie zaszkodzi. Podaję od razu, na gorąco, z zieleniną na wierzchu i, jeśli mam, kroplą surowej oliwy.
Porady, wariacje i pomysły na podanie
Przydatne porady
Jeśli nie masz garnka z grubym dnem lub Zepter, uważaj, żeby nie przypalić grzybów, musisz trzymać je na małym ogniu i mieć cierpliwość, żeby się dusiły, a nie smażyły. Nie dodawaj za dużo soli na początku, tylko smakuj na końcu – grzyby puszczają wodę, aromat się koncentruje i ryzykujesz, że wyjdzie za słone. Niektórzy dodają wodę, ja tego nigdy nie robię – zostawiam tylko to, co wychodzi z grzybów, w przeciwnym razie zamienia się w mdłą zupę.
Zamienniki
Jeśli nie masz zielonego czosnku, jak mówiłem, może być też suszony, ale nie dodawaj za dużo, bo stracisz aromat grzybów. Co do zieleniny, jeśli nie lubisz koperku (a mam krewnych, którzy go unikają), użyj tylko pietruszki lub nawet kolendry, dla tych, którzy mają odważniejsze gusta. Dla tych, którzy są na diecie, możesz zmniejszyć ilość oliwy lub zamienić ją na rzepakową – wyjdzie lżej.
Wariacje
Możesz dodać też paprykę, pokrojoną w drobną kostkę, dla koloru i słodkiego smaku. Lub trochę marchewki starte na tarce, ale nie za dużo, bo zmienia całą historię. Jeśli chcesz, żeby było bardziej sycące, wrzuć garść zielonej fasolki łamanej na kawałki, na 1-2 minuty przed wyłączeniem ognia – to zupełnie inne danie, ale nadal szybkie. Dla tych, którzy chcą, żeby wszystko było wegańskie, nie zmieniaj nic, pasuje idealnie.
Pomysły na podanie
Zazwyczaj kładę je na ciepłą polentę, świeżo zrobioną – a jeśli mam ochotę na małe szaleństwo, bawię się też z gęstym sosem czosnkowym, takim z dużą ilością soku. Świetnie smakuje też z kromką tostowanego chleba, lekko posmarowanego oliwą i pocieranym czosnkiem. Jeśli jestem przy stole z jakimś daniem ziemniaczanym, używam tych grzybów jako dodatku, nikt nie protestuje. Jako napój, dobrze pasuje schłodzone białe wino, ale też zimne piwo, nie obrażam się. W pełnym menu podaję sałatkę z zielonych liści z pomidorami i rzodkiewkami, bo teraz też są dostępne.
Często zadawane pytania
Jeśli nie mam garnka Zepter, jak mogę ugotować grzyby?
Możesz użyć każdego garnka z pokrywką, który dobrze się zamyka – ważne, żeby nie tracić pary i nie miał zbyt cienkiego dna, żeby się nie przypaliły. Ogień powinien być bardzo mały, a w razie potrzeby mieszaj w połowie.
Czy mogę użyć innych rodzajów grzybów niż pieczarki?
Tak, pewnie, mogą być też boczniaki lub nawet borowiki, tylko uważaj na czas gotowania – boczniaki są twardsze, więc zostaw je o 2-3 minuty dłużej. Borowiki, jeśli są świeże, dokładnie umyj z piasku, bo inaczej będą chrupały pod zębami.
Co robić, jeśli grzyby puszczają za dużo wody?
To normalne, że puszczają wodę, ale jeśli wydają się zbyt wodniste na końcu, zostaw je na pół minuty bez pokrywki, na średnim ogniu, żeby odparowały. Nie pozwól, żeby cały płyn wyparował, bo grzyby się wysuszą i nie będą miały żadnego smaku.
Czy mogę je przygotować wcześniej i podgrzać?
Tak, tylko przy ponownym podgrzewaniu nie zostawiaj ich za długo, tylko żeby się podgrzały, bo inaczej staną się gąbczaste i nie będą już takie dobre. Wkładasz je na patelnię, delikatnie mieszając, maksymalnie 2 minuty.
Czy mogę je zrobić bez oliwy, jeśli jestem na diecie?
Tak, możesz je zrobić nawet bez oliwy, tylko dusząc cebulę i grzyby z solą, ale musisz często mieszać, żeby się nie przypaliły. Smak nie jest tak pełny, ale da radę.
Wartości odżywcze (przybliżone)
Jedna miska takich grzybów (około 150-170g porcja) ma około 60-80 kcal, w zależności od tego, ile oliwy dodasz. 90% kalorii pochodzi z grzybów (które są prawie wodą i błonnikiem), oliwy i cebuli. Tłuszcze to około 2-3g na porcję (jeśli dodasz łyżkę oliwy do całej ilości), białka to około 3g, węglowodany również, a błonnika jest dużo. To nie jest jedzenie, które cię utuczy, wręcz przeciwnie, syci i jest lekkie dla żołądka. Dla tych, którzy dbają o składniki odżywcze: zawiera kilka witamin z grupy B, trochę żelaza i potasu, ale nie oczekuj, że to bomba białkowa, to bardziej objętość i apetyt. Pasuje do każdego posiłku, nie obciąża wcale.
Jak przechowywać i podgrzewać
Jeśli coś zostanie, wkładam grzyby do pojemnika z pokrywką w lodówce i dobrze trzymają się przez 2-3 dni, nie dłużej, bo potem nabierają nieprzyjemnego zapachu ziemi. Kiedy je podgrzewam, wkładam je na patelnię nieprzywierającą, bez oliwy, na małym ogniu, tylko żeby były ciepłe – nie na dużym ogniu, bo się wysuszą i nie będą miały nic wspólnego z świeżo przygotowanym jedzeniem. Czasami, jeśli potrzebuję ich tylko na przekąskę, jem je nawet na zimno, prosto z lodówki – z sałatką lub na kromce tostowanego chleba. Nie polecam przechowywać ich dłużej, bo z doświadczenia wiem, że psują się dość szybko i nie ma sensu potem żałować.
Czas przygotowania: maksymalnie 25 minut, jeśli nie złapie cię lenistwo podczas czyszczenia grzybów i nie zaczynasz przesiadywać na telefonie w międzyczasie. Na jakieś 3-4 solidne porcje, żeby ktoś głodny się najadł. To nie jest trudne, tzn. jeśli masz ochotę umyć warzywa i je pokroić, reszta idzie sama.
Dlaczego trzymam się tego przepisu? Bo to jedna z niewielu rzeczy, które robi się szybko, nie musisz stać przy kuchence przez godzinę, a na końcu masz wrażenie, że zjadłeś coś pysznego i sycącego, nawet bez kawałka mięsa. Nawet ci, którzy w rodzinie patrzą krzywo na warzywa, kiedy wkładają łyżkę na talerz, nie przestają, dopóki nie zjedzą wszystkiego. Cóż, w przypadku dzieci nie ręczę, ale u dorosłych na pewno działa.
Składniki: niewiele, ale muszą być świeże. 500 g grzybów pieczarek, ja biorę takie, ani małe jak guziki, ani ogromne – czyszczę je i kroję na plasterki tak grube, jak chcę, szczerze mówiąc. Jedna cebula, zazwyczaj biała, nie za mała, bo inaczej nie poczujesz smaku, pokrojona w cienkie plasterki, jak do sałatki. Trzy gałązki zielonego czosnku, bo inaczej jakoś nie wychodzi aromatyczne – jeśli nie znajdziesz, może być też czosnek suszony, ale nie tak dobry, to niech będzie jasne. Sól – nigdy nie dodaję według przepisu, tylko do smaku, ale powiedzmy, że łyżeczka płaska. Łyżka oliwy z oliwek extra virgin – tutaj się oszczędzam, bo nie ma sensu, żeby olej się lał, to nie jest duszone, tylko grzyby na parze z odrobiną tłuszczu. Do zieleniny bawię się koperkiem i pietruszką, każdy według gustu, ale nie mieszaj ich jak szalony – koperek świetnie pasuje do grzybów, a pietruszkę zostawiam więcej do podania.
Sposób przygotowania (krok po kroku, bez pretensji):
1. Myję grzyby pod zimną wodą, szybko, bo inaczej napełnią się wodą jak gąbka. Zdejmuję skórkę, jeśli wydają się zbyt plamiste lub jeśli mam ochotę na bardziej staranne wykonanie (w przeciwnym razie, przyznaję, czasami pomijam ten krok, jeśli są ładne). Kroję na plasterki – nie za cienkie, bo nie lubię, gdy się rozgotowują. Ogonki zachowuję, nie wyrzucam ich, bo są dobre.
2. Cebulę obieram i kroję w plasterki, jak mówiłem. Im cieńsze, tym lepiej, żeby nie czuć kawałka cebuli gotowanej w jedzeniu – niektórzy tego nie znoszą, a ja wiem na pewno, że mój mąż płacze, gdy natrafi na kawałek.
3. Zielony czosnek – trzy gałązki, obieram ze skórki i siekam tak drobno, jak mogę, czasami z całą tą zieloną łodygą, jeśli jest świeża. Jeśli mam tylko czosnek suszony, wkładam 2-3 ząbki, rozgniecione nożem i posiekane, ale to inna historia.
4. Stawiam garnek Zepter na palniku, z pokrywką. Tutaj, jeśli nie masz garnka Zepter, może być też każdy garnek z pokrywką, który dobrze zamyka, ale nie może to być cienkowarstwowy garnek, bo wszystko się przypali. Kiedy zaczyna się nagrzewać (w Zepterze widać to po wskaźniku na pokrywce, w innych garnkach to po odczuciu, tzn. nie powinno wydobywać się para, ale musi być ciepłe), wlewam łyżkę oliwy z oliwek. Nie pozwalam, by dymiła.
5. Od razu wrzucam wszystkie pokrojone grzyby, cebulę i czosnek, delikatnie mieszam drewnianą łyżką, by się połączyły, posypuję solą, przykrywam pokrywką. W Zepterze całkowicie wyłączam ogień, w innych garnkach zostawiam na bardzo małym ogniu (żeby nie wrzały, tylko się dusiły).
6. Po około 6-7 minutach są gotowe – sprawdzam plasterek grzyba, żeby nie był surowy, ale też nie rozgotowany. Jeśli wydaje ci się, że nie są gotowe, zostaw jeszcze 2-3 minuty, ale nigdy nie przekraczaj 10-12 minut, bo tracisz tę dobrą teksturę.
7. Na koniec posypuję posiekaną zieleniną, zazwyczaj koperkiem, a potem pietruszką. Jeśli masz, dodaj też świeżo mielony pieprz, nie zaszkodzi. Podaję od razu, na gorąco, z zieleniną na wierzchu i, jeśli mam, kroplą surowej oliwy.
Porady, wariacje i pomysły na podanie
Przydatne porady
Jeśli nie masz garnka z grubym dnem lub Zepter, uważaj, żeby nie przypalić grzybów, musisz trzymać je na małym ogniu i mieć cierpliwość, żeby się dusiły, a nie smażyły. Nie dodawaj za dużo soli na początku, tylko smakuj na końcu – grzyby puszczają wodę, aromat się koncentruje i ryzykujesz, że wyjdzie za słone. Niektórzy dodają wodę, ja tego nigdy nie robię – zostawiam tylko to, co wychodzi z grzybów, w przeciwnym razie zamienia się w mdłą zupę.
Zamienniki
Jeśli nie masz zielonego czosnku, jak mówiłem, może być też suszony, ale nie dodawaj za dużo, bo stracisz aromat grzybów. Co do zieleniny, jeśli nie lubisz koperku (a mam krewnych, którzy go unikają), użyj tylko pietruszki lub nawet kolendry, dla tych, którzy mają odważniejsze gusta. Dla tych, którzy są na diecie, możesz zmniejszyć ilość oliwy lub zamienić ją na rzepakową – wyjdzie lżej.
Wariacje
Możesz dodać też paprykę, pokrojoną w drobną kostkę, dla koloru i słodkiego smaku. Lub trochę marchewki starte na tarce, ale nie za dużo, bo zmienia całą historię. Jeśli chcesz, żeby było bardziej sycące, wrzuć garść zielonej fasolki łamanej na kawałki, na 1-2 minuty przed wyłączeniem ognia – to zupełnie inne danie, ale nadal szybkie. Dla tych, którzy chcą, żeby wszystko było wegańskie, nie zmieniaj nic, pasuje idealnie.
Pomysły na podanie
Zazwyczaj kładę je na ciepłą polentę, świeżo zrobioną – a jeśli mam ochotę na małe szaleństwo, bawię się też z gęstym sosem czosnkowym, takim z dużą ilością soku. Świetnie smakuje też z kromką tostowanego chleba, lekko posmarowanego oliwą i pocieranym czosnkiem. Jeśli jestem przy stole z jakimś daniem ziemniaczanym, używam tych grzybów jako dodatku, nikt nie protestuje. Jako napój, dobrze pasuje schłodzone białe wino, ale też zimne piwo, nie obrażam się. W pełnym menu podaję sałatkę z zielonych liści z pomidorami i rzodkiewkami, bo teraz też są dostępne.
Często zadawane pytania
Jeśli nie mam garnka Zepter, jak mogę ugotować grzyby?
Możesz użyć każdego garnka z pokrywką, który dobrze się zamyka – ważne, żeby nie tracić pary i nie miał zbyt cienkiego dna, żeby się nie przypaliły. Ogień powinien być bardzo mały, a w razie potrzeby mieszaj w połowie.
Czy mogę użyć innych rodzajów grzybów niż pieczarki?
Tak, pewnie, mogą być też boczniaki lub nawet borowiki, tylko uważaj na czas gotowania – boczniaki są twardsze, więc zostaw je o 2-3 minuty dłużej. Borowiki, jeśli są świeże, dokładnie umyj z piasku, bo inaczej będą chrupały pod zębami.
Co robić, jeśli grzyby puszczają za dużo wody?
To normalne, że puszczają wodę, ale jeśli wydają się zbyt wodniste na końcu, zostaw je na pół minuty bez pokrywki, na średnim ogniu, żeby odparowały. Nie pozwól, żeby cały płyn wyparował, bo grzyby się wysuszą i nie będą miały żadnego smaku.
Czy mogę je przygotować wcześniej i podgrzać?
Tak, tylko przy ponownym podgrzewaniu nie zostawiaj ich za długo, tylko żeby się podgrzały, bo inaczej staną się gąbczaste i nie będą już takie dobre. Wkładasz je na patelnię, delikatnie mieszając, maksymalnie 2 minuty.
Czy mogę je zrobić bez oliwy, jeśli jestem na diecie?
Tak, możesz je zrobić nawet bez oliwy, tylko dusząc cebulę i grzyby z solą, ale musisz często mieszać, żeby się nie przypaliły. Smak nie jest tak pełny, ale da radę.
Wartości odżywcze (przybliżone)
Jedna miska takich grzybów (około 150-170g porcja) ma około 60-80 kcal, w zależności od tego, ile oliwy dodasz. 90% kalorii pochodzi z grzybów (które są prawie wodą i błonnikiem), oliwy i cebuli. Tłuszcze to około 2-3g na porcję (jeśli dodasz łyżkę oliwy do całej ilości), białka to około 3g, węglowodany również, a błonnika jest dużo. To nie jest jedzenie, które cię utuczy, wręcz przeciwnie, syci i jest lekkie dla żołądka. Dla tych, którzy dbają o składniki odżywcze: zawiera kilka witamin z grupy B, trochę żelaza i potasu, ale nie oczekuj, że to bomba białkowa, to bardziej objętość i apetyt. Pasuje do każdego posiłku, nie obciąża wcale.
Jak przechowywać i podgrzewać
Jeśli coś zostanie, wkładam grzyby do pojemnika z pokrywką w lodówce i dobrze trzymają się przez 2-3 dni, nie dłużej, bo potem nabierają nieprzyjemnego zapachu ziemi. Kiedy je podgrzewam, wkładam je na patelnię nieprzywierającą, bez oliwy, na małym ogniu, tylko żeby były ciepłe – nie na dużym ogniu, bo się wysuszą i nie będą miały nic wspólnego z świeżo przygotowanym jedzeniem. Czasami, jeśli potrzebuję ich tylko na przekąskę, jem je nawet na zimno, prosto z lodówki – z sałatką lub na kromce tostowanego chleba. Nie polecam przechowywać ich dłużej, bo z doświadczenia wiem, że psują się dość szybko i nie ma sensu potem żałować.
Składniki
500 g pieczarek, 1 cebula, 3 gałązki zielonego czosnku, koper, pietruszka, sól, 1 łyżka oliwy z oliwek extra vergine